Przedłużyła się operacja podniesienia wraku statku Costa Concordia, trwająca od poniedziałkowego poranka u brzegów wyspy Giglio w Toskanii. Sztab akcji poinformował wieczorem, że roboty będą prowadzone całą noc, a statek zostanie ustawiony w pionie przed świtem.

Jest pierwszy wyrok ws. Costy Concordii. Skazano członków załogi

Zapadł pierwszy wyrok w sprawie katastrofy statku Costa Concordia, do której doszło w styczniu zeszłego roku u brzegów Toskanii we Włoszech. Sąd w Grosseto skazał na kary od półtora do prawie 3 lat więzienia 5 osób z załogi wycieczkowca i armatora. "To wyroki jak za samowolę budowlaną, a nie... czytaj więcej

Początkowo optymistyczne scenariusze zakładały, że operacja potrwa 12 godzin. Wieczorem było już jednak jasne, że na podniesienie wraku potrzeba będzie co najmniej kilku godzin więcej.

Sztab akcji zapewnił na konferencji prasowej, że nie ma żadnych obaw przed kontynuowaniem prac po ciemku. Niepokoju nie budziły też warunki meteorologiczne i prognozy, według których fala może tylko nieznacznie się podnieść.

Prowadzący akcję zadowoleni

Pierwsze rezultaty rekordowej pod każdym względem operacji można było dostrzec już w poniedziałek o godzinie 11, czyli dwie godziny po jej rozpoczęciu. Wtedy wynurzyła się część burty, która była zanurzona w wodzie przez rok, osiem miesięcy i dwa dni, jakie minęły od katastrofy gigantycznego wycieczkowca. Zginęły w niej 32 osoby.

Do wczesnego wieczora Concordia została obrócona o 14 stopni, natomiast sztab akcji informował, że konieczne jest przesunięcie w sumie o 65 stopni.

Eksperci informowali również, że struktura statku reaguje w najlepszy z możliwych sposobów. Jesteśmy zadowoleni, chociaż czas przedłuża się - mówił na konferencji prasowej przedstawiciel kierownictwa konsorcjum prowadzącego prace, Sergio Girotto.

Najdelikatniejsza faza podnoszenia wraku polegała na oderwaniu statku od skały, w którą wbił się w chwili katastrofy 13 stycznia 2012 roku. Po tym etapie prac szef włoskiej Obrony Cywilnej i zarazem komisarz ds. Concordii Franco Gabrielli poinformował, że stwierdzono "ogromne zniekształcenia" burty, na której leżał wycieczkowiec. Powoli, wraz z jego ustawianiem, oczom wszystkich ukazywała się skala zniszczenia jednostki.

Do operacji podnoszenia statku zaangażowanych zostało 500 osób z 26 krajów, także z Polski, w tym 120 nurków, 50 inżynierów, 60 techników, 60 ekspertów w dziedzinie logistyki i bezpieczeństwa oraz 70 spawaczy.

(edbie)