Niemal 5 tys. Polaków protestowało przed pałacem prezydenckim w Wilnie. To szacunki organizatorów wiecu. Według policji, było około 2 tys. osób. Pikietowali przeciwko nowej ustawie oświatowej, która m.in. zaostrza kryteria na maturze z języka litewskiego i wprowadza obowiązkowe nauczanie części przedmiotów w tym języku.

Dla uczniów polskich szkół i ich rodziców to nie do przyjęcia, dlatego przyszli przed pałac. Do protestujących nie wyszedł jednak nikt z władz.

Organizatorzy cieszą się natomiast z liczby uczestników, nigdy nie było ich tak wielu. Dzisiejsza akcja pokazała, że rzeczywiście nas jest wielu, bo to było spontaniczne - usłyszał nasz reporter od uczestniczki protestu.

Po wiecu rodzice zanieśli prezydent Litwy swoją petycję. Jedna osoba została zaproszona na spotkanie z doradcą ds. oświaty. Wszystko wskazuje jednak na to, że ustawa nie zostanie odwołana.

Rodzice, którzy zorganizowali wiec twierdzą, że kontynuacja protestów jest właściwie przesądzona. Wielu uczniów mówiło, że prawdopodobnie w przyszłym tygodniu nadal będą strajkować, zamiast iść na lekcje.