"Wenezueli nie można grozić, panie Trump" - powiedział prezydent Wenezueli Nicolas Maduro powiedział, odnosząc się do groźby prezydenta USA Donalda Trumpa ws. użycia "opcji militarnej" wobec Caracas. Maduro zarządził też manewry wojskowe.

Nicolas Maduro /MIRAFLORES PRESS HANDOUT /PAP/EPA

Maduro zwrócił się także do wenezuelskiej Konstytuanty, by zbadała kwestię poparcia opozycji dla groźby amerykańskiej interwencji.

Jak komentuje AFP, groźba użycia siły wobec rządu w Caracas "dodała wigoru" Maduro i zmobilizowała tysiące jego zwolenników, którzy z okrzykami "Yankee go home!" (Jankesi do domu) zebrali się w poniedziałek pod pałacem prezydenckim w Caracas. Podobne demonstracje odbyły się w innych miastach.

Ten lud gotów jest stawić czoło ekstremistom, rasistom i zwolennikom supremacji Stanów Zjednoczonych i pokonać ich odwagą, brawurą i siłą - powiedział Maduro do tłumu swoich zwolenników.

Wenezuelski minister spraw zagranicznych Jorge Arreaza oznajmił, że USA powinny wiedzieć, iż "lud (Wenezueli) skłonny jest bronić swej suwerenności każdym sposobem, a jeśli to konieczne, to z użyciem broni".

Wcześniej w poniedziałek Reuters napisał, że Maduro usiłuje zbić kapitał na groźbie USA ws. "opcji militarnej" i może to podnieść notowania niepopularnego prezydenta.

Deklaracje Trumpa "utrudnią postępowanie (Waszyngtonu) wobec Wenezueli. Przydają one wiarygodności teorii (Maduro), zgodnie z którą USA stanowią zagrożenie dla suwerenności tego kraju i mają plan inwazji" - powiedział AFP szef waszyngtońskiego think tanku Dialog Między Amerykami Michael Shafter.

Prezydent USA Donald Trump oznajmił w piątek: Mamy wiele opcji wobec Wenezueli, w tym możliwą opcję militarną, jeśli okaże się konieczna

Nie będziemy wypowiadać się na ten temat, ale operacja militarna - opcja militarna - bez wątpienia wchodzi w grę - dodał.

W poniedziałek w Caracas odbył się "antyimperialistyczny protest", który przerodził się w manifestację przed pałacem prezydenckim. Wzięli w nim udział tzw. Chavistas, zwolennicy polityki byłego prezydenta Wenezueli Hugo Chaveza i kontynuatora tej linii - Maduro. Demonstranci wykrzykiwali: "Wenezuela i Ameryka Łacińska zjednoczone przeciw imperium!".

Wiceprezydent USA Mike Pence, który przebywa w Kolumbii, przypomniał w poniedziałek, że "prezydent Trump dał bardzo jasno do zrozumienia, że nie będzie się bezczynnie przyglądał, jak Wenezuela stacza się w dyktaturę". Dodał, że taki rozwój wydarzeń stanowiłby "zagrożenie dla bezpieczeństwa i dobrobytu całej półkuli".

Prezydent Kolumbii Juan Manuel Santos Calderon zaapelował do Pence'a, by USA wykluczyły interwencję militarną w Wenezueli. Ani Kolumbia, ani Ameryka Łacińska - od Rio Grande po Patagonię - nie zgodzą się na to - podkreślił.

Sytuacja pogrążonej w głębokim kryzysie gospodarczym i politycznym Wenezueli stale się pogarsza. Coraz częściej dochodzi do aktów przemocy, a ostatnio siły antyrządowe wykradły broń z jednej z baz wojskowych. Zgromadzenie Konstytucyjne, wyłonione w wyborach, które zdaniem opozycji zostały sfałszowane, postawiło się ponad kontrolowanym przez opozycję parlamentem. 

(ph)