Porwania dziennikarzy w ogarniętej wojną domową Syrii odbywają się na bezprecedensową skalę. Od wybuchu konfliktu w marcu 2011 r. co najmniej 30 dziennikarzy zostało uprowadzonych i wciąż jest w niewoli, a ponad 50 zginęło - podał Komitet Ochrony Dziennikarzy.

Ponadto co najmniej 24 dziennikarzy zostało uprowadzonych, ale odzyskało wolność - poinformował nowojorski Komitet Ochrony Dziennikarzy (CPJ).

Temat uprowadzeń dziennikarzy z różnych względów najczęściej nie trafia do mediów. Pracodawcy i bliscy porwanych liczą na to, że zachowanie dyskrecji pomoże negocjować ich uwolnienie. Pod uwagę bierze się też możliwość, że opublikowanie nazwiska uprowadzonego dziennikarza może narazić go na jeszcze większe niebezpieczeństwo.

Na początku syryjskiego konfliktu prezydent Baszar el-Asad wyrzucił z kraju przedstawicieli zagranicznych mediów, a wielu syryjskich dziennikarzy wtrącono do więzień. Wraz z upływem czasu i powiększaniem się terytorialnych zdobyczy rebeliantów także opozycyjne frakcje zbrojne rozpoczęły aresztowania wśród dziennikarzy, często na podstawie nieuzasadnionych podejrzeń o szpiegostwo.

Liczba porwań wzrosła szczególnie w ostatnich kilku miesiącach, gdy w siłę zaczęli rosnąć ekstremiści walczący w szeregach opozycji.

Do większości porwań dziennikarzy od lata doszło na terenach kontrolowanych przez opozycję, zwłaszcza na północy i wschodzie kraju, które są pod władzą islamistów powiązanych z Al-Kaidą. Najbardziej niebezpieczne miejsca to miasto Ar-Rakka, prowincja Dajr az-Zaur, przygraniczne miasto Azaz oraz lądowy korytarz prowadzący do Aleppo.

Zniechęcając dziennikarzy do przyjazdu do Syrii, islamiści sprawiają, że do świata dociera coraz mniej bezpośrednich i obiektywnych relacji z pogrążonego w konflikcie kraju - zauważa CPJ.

Dziennikarze są czasem porywani dla okupu, który przeznacza się na zakup broni, a niekiedy traktuje się ich jako kartę przetargową w negocjacjach. Według ekspertów najbardziej niebezpieczni są islamiści, którzy porywają z pobudek ideologicznych, przez co są mniej skłonni do rozmów czy ulegania presji Zachodu.

Agresja wymierzona w media skupia się przede wszystkim na miejscowych dziennikarzach. Na 52 przedstawicieli tego zawodu zabitych od marca 2011 roku aż 47 to Syryjczycy. Wśród pięciu zabitych obcokrajowców są: Francuzi - reporter telewizyjny Gilles Jacquier i fotoreporter Remi Ochlik, Amerykanka Marie Colvin i Japonka Mika Yamamoto.

24 lipca br. uzbrojeni islamscy bojownicy porwali polskiego fotoreportera Marcina Sudera w miejscowości Sarakib, w prowincji Idlib. Suderowi udało się uciec; pod koniec października wrócił do Polski.

(jad)