Nadal nie zidentyfikowano szczątków ponad 2 tys. osób spoczywających w masowych grobach w Kolumbii - poinformowała prokuratura w Bogocie. To ofiary trwającego od pół wieku konfliktu zbrojnego między lewicowymi ugrupowaniami partyzanckimi a władzami w Bogocie.

Zdj. ilustracyjne /FEHIM DEMIR /PAP/EPA

Kolumbijski rząd od ponad trzech lat prowadzi rozmowy z największym ugrupowaniem - Rewolucyjnymi Siłami Zbrojnymi Kolumbii (FARC), by zakończyć wojnę domową, która pochłonęła już ponad 220 tys. ofiar śmiertelnych, w większości cywilów.

Podczas rozmów pokojowych podjęto m.in. decyzje dotyczące poszukiwania i zbadania masowych grobów na kolumbijskich cmentarzach. Wszystkie ciała mają zostać zidentyfikowane i następnie ma się odbyć ich godny pochówek.

FARC to najstarsza i największa kolumbijska grupa partyzancka, która została utworzona w 1964 roku, pierwotnie jako zbrojne skrzydło Kolumbijskiej Partii Komunistycznej. Wiele państw uważa to zbrojne ugrupowanie za organizację terrorystyczną. FARC utrzymuje się m.in. z porwań dla okupu i handlu narkotykami.

Według władz w Bogocie FARC liczy obecnie mniej niż 8 tys. bojowników, w porównaniu z 20 tysiącami w latach 90.

(mal)