Polska odrzuca niemiecką propozycję, aby budzący sprzeciw naszego kraju system głosowania w Radzie UE zaczął obowiązywać nie od 2009 r. a dopiero od 2014 r.

Rok 2014 nie jest horyzontem – z naszego punktu widzenia – zadowalającym - powiedziała szefowa polskiej dyplomacji Anna Fotyga. Posłuchaj relacji korespondentki RMF FM Katarzyny Szymańskiej-Borginon:

W sprawie głosowania w Radzie Unii Europejskiej matematyka jest po stronie Polski – napisał w komentarzu brytyjski dziennik "Financial Times". Gazeta przypomina, że Polska zagroziła wetem na zbliżającym się szczycie UE w Brukseli, jeśli nie zostanie uwzględniona jej propozycja, by tzw.... czytaj więcej

Informację o tym, że Niemcy rozważają opóźnienie wejścia w życie nowych, uproszczonych zasad w podejmowaniu decyzji w Radzie UE i że mogłyby one zacząć obowiązywać od dwóch do czterech lat później niż nowy traktat UE (2009), podał w poniedziałek Reuters, powołując się na różnych dyplomatów. Do tego czasu wciąż obowiązywałby obecny, korzystniejszy dla Polski system z Nicei.

Agencja pisze, że oferta pojawi się w ostatniej chwili, np. w sobotę nad ranem, by osiągnąć kompromis i uratować szczyt. Polskie źródła dyplomatyczne powtarzają znany argument, że dla Warszawy kluczowym postulatem pozostaje realna zmiana systemu podejmowania decyzji w Radzie w stosunku do tego z eurokonstytucji.

Polskie władze trwają na stanowisku, że jeśli ten postulat nie zostanie wpisany na szczycie do mandatu negocjacyjnego w sprawie traktatu, Polska go nie zaakceptuje. Warszawa proponuje, by przyjęty w traktacie system podwójnej większości państw i obywateli zastąpić tzw. systemem pierwiastkowym, który wzmacnia małe i średnie kraje, a osłabia największe - jak Niemcy.