Funkcjonariusz policji w Chicago, który zastrzelił 19-latka zamierza pozwać rodzinę nastolatka. Twierdzi, że nastolatek zmusił go do otwarcia ognia i przez to policjant "przechodzi traumę".

Zdj. ilustracyjne /TANNEN MAURY /PAP/EPA

Policjant postrzelił cierpiącego na zaburzenia psychiczne nastolatka aż siedem razy. Twierdził, że 19-latek zaatakował go kijem. Przypadkową i niestety śmiertelną ofiarą strzelaniny została także sąsiadka nastolatka, matka pięciorga dzieci.

Pytany przez "CBS Chicago" prawnik rodziny nastolatka uważa, że pozew ma na celu odwrócenie uwagi od tego, że policjant strzelił do 19-latka cztery razy, kiedy ten był odwrócony od niego tyłem i uciekał.

Do całej sytuacji doszło kilka dni po Bożym Narodzeniu. Nastolatek miał w trakcie strzelaniny zadzwonić na numer ratunkowy, jednak operator odłożył słuchawkę. 

(az)