Były prezydent Brazylii został zatrzymany po przeszukaniu jego domu w ramach śledztwa dotyczącego korupcji. Sprawa dotyczy państwowego koncernu naftowego Petrobras, w którym miała działać siatka ustawiająca przetargi. Luiz Inacio da Silva zaprzecza zarzutom.

Luiz Inacio Lula da Silva /MARCELO SAYAO /PAP/EPA

Według śledczych siatka przywłaszczyła sobie około 2 miliardów dolarów. Przed kilkoma miesiącami w ramach śledztwa zatrzymano już kilkadziesiąt osób, w tym dyrektorów naftowej firmy. Siatka miała finansować Partię Pracujących Luli da Silvy, partię koalicyjną oraz kilka ugrupowań opozycyjnych. Prokuratorzy podejrzewają, że firmy budowlane zamieszane w aferę budowały ranczo prezydenta, a jeden ze świadków w sprawie twierdzi, że na korupcyjnym schemacie korzystał nie tylko poprzedni prezydent, ale i obecna szefowa państwa Dilma Rousseff.

Przed zatrzymaniem Luli, policja przeszukała jego dom oraz kilka nieruchomości należących do jego syna i innych członków rodziny.

Pochodzący ze stanu Pernambuko Luiz Inacio da Silva był przez większość życia działaczem związkowym, siedział w więzieniu. Od 1982 roku używa przydomku "Lula" jako części nazwiska. Od połowy lat 80. zasiadał w parlamencie, od 1989 roku startował w wyborach prezydenckich, które udało mu się wygrać w 2002 roku. Po dwóch kadencjach namaścił na swoją następczynię obecną prezydent Dilmę Rousseff.

Były prezydent jest uważany za głównego sprawcę brazylijskiego cudu gospodarczego. "Lula" wprowadził też programy, które miały zmniejszyć rażące różnice społeczne. Udało się za jego rządów zmniejszyć biedę i nieco ucywilizować fawele. 

(abs)