Do bójki w centrum Kolonii w Niemczech doszło nad ranem. W jej wyniku poważnie ranny został jeden z mężczyzn. Trafił do szpitala. Niemiecka policja i prokuratura twierdzą, że incydent nie miał żadnych znamion ataku terrorystycznego. Jak podał lokalny tabloid "Express" służby zatrzymały przed południem dwie osoby podejrzane o udział w zajściu. Dwie kolejne są poszukiwane. Śledztwo przejął wydział zajmujący się morderstwami.

Niemiecka policja (zdjęcie ilustracyjne) /Marcel Kusch (PAP/DPA) /PAP

Jak poinformowała zaraz po zdarzeniu niemiecka gazeta "Express", w trakcie incydentu doszło także do strzelaniny. Według mediów policja została wezwana przez zaniepokojonych świadków, którzy widzieli jak kilku mężczyzn atakowało się przy pomocy siekier. Jeden z rannych próbował uciekać. Inny strzelił w jego kierunku, ale nie trafił. Policja zatrzymała dwóch podejrzanych o udział w zajściu.

Kiedy policja przybyła na miejsce bójki zobaczyła porozbijane szyby i ślady krwi na ulicy. Świadkowie twierdzili, że widzieli jakieś samochody odjeżdżają z miejsca incydentu. Rozpoczęliśmy poszukiwania sprawców - oświadczył rzecznik policji Benedikt Kleinmann.

34-letni mężczyzna, który trafił do szpitala ma rany kłute i urazy głowy.

Według niemieckich mediów policja uważa, że zdarzenie prawdopodobnie nie miało podłoża terrorystycznego. Wiele wskazuje na porachunki mafijne. Ranny mężczyzna prawdopodobnie pracował jako "bramkarz" w jednym z kolońskich klubów.

APA