Polacy tylko w minimalnym stopniu skorzystali do tej pory z prawa do leczenia w innym kraju Unii, które zapewniają unijne przepisy. Obywatele innych państwa – m.in. Niemiec, Austrii czy Finlandii robią to o wiele częściej. Nasza korespondentka Katarzyna Szymańska-Borginon przejrzała raport Komisji Europejskiej w tej sprawie.

zdj. ilustracyjne /PAP/KEYSTONE /PAP/EPA

"Sprawozdanie dotyczące funkcjonowania dyrektywy w sprawie stosowania praw pacjentów w transgranicznej opiece zdrowotnej" pokazuje, że mobilność unijnych pacjentów (a więc nie tylko polskich)  jest bardzo niska. "Przepływy pacjentów korzystających z opieki zdrowotnej za granicą na podstawie dyrektywy są niewielkie" - napisano w raporcie. W przypadku Polski częściową winę ponosi rząd, który opóźniał wejście w życie unijnych przepisów obawiając się, że Polacy masowo będą się leczyć za granica, narażając budżet NFZ-u. Mimo że dyrektywa obowiązuje od 2013 r., to u nas przepisy ustawy o leczeniu transgranicznym weszły w życie jesienią zeszłego roku.

Unijny dokument opisuje głównie dane za zeszły rok. W 2014 r. polskie władze nie zarejestrowały ani jednego wniosku o uprzednią zgodę na leczenie za granicą.

Polacy nie korzystają z prawa do leczenia za granicą, także dlatego, że są słabo poinformowani. To także wina władz. "Dyrektywa zobowiązuje państwa członkowskie do przekazywania informacji na temat systemów jakości i bezpieczeństwa" - napisano w dokumencie. W Polsce nikt nie prowadził odpowiedniej kampanii w tej sprawie. Z raportu wynika, że aż 84 proc. Polaków w ogóle nie wie, że istniej krajowy punkt kontaktowy, gdzie mogą uzyskać informacje o przysługujących im prawach.

Polski rząd wprowadził system uprzedniej zgody NFZ na leczenie za granicą, co komplikuje całą procedurę. Komisja Europejska bada teraz, czy utrudnienia nie są zbyt duże. Jeżeli uzna, że procedury zniechęcają pacjentów do korzystania z przysługujących im praw to rozpocznie procedury o naruszenie prawa, które mogą zakończyć się w Trybunale UE.

Dużą rolę w słabym zainteresowaniu Polaków leczeniem za granicą odgrywają koszty. Ponieważ NFZ zwraca koszty tylko do wysokości stawek krajowych, nie ma chętnych na leczenie np. w Niemczech. Najczęściej Polacy jeżdżą do Czech np. na zabiegi usunięcia zaćmy.