Zwycięzca wtorkowych wyborów prezydenckich w Korei Południowej Mun Dze In oficjalnie rozpoczął urzędowanie. Jego pięcioletnia kadencja rozpoczęła się w środę o godzinie 8:09 czasu lokalnego, po potwierdzeniu wygranej przez komisję wyborczą.

Świeżo upieczony prezydent Korei Południowej Mun Dze In rozmawia z przewodniczącym połączonych sztabów Li Sun Dzinem /YONHAP /PAP/EPA

Liberalny kandydat Demokratycznej Partii Razem zdobył we wtorkowym głosowaniu 41,08 procent głosów: poparło go blisko 13,5 mln wyborców spośród blisko 33 mln uprawnionych do głosowania.

Sikorski: Macron stwarza szansę na reformy we Francji i UE

Prezydent Emmanuel Macron stwarza szansę na reformy we Francji i Unii Europejskiej, co jest żywotnym polskim interesem narodowym - mówi w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. czytaj więcej

Pierwszą aktywnością nowego prezydenta była telefoniczna rozmowa z przewodniczącym połączonych sztabów Li Sun Dzinem, który poinformował go o sytuacji w dziedzinie bezpieczeństwa kraju i możliwych ruchach wojsk Korei Północnej.

Następnie Mun Dze In udał się z wizytą na narodowy cmentarz w Seulu, by oddać hołd swoim poprzednikom i bohaterom wojennym.

W środę spodziewane są jego rozmowy z przedstawicielami parlamentu i opozycji oraz nominacje premiera i doradców prezydenta.

Wybory prezydenckie rozpisano w Korei Południowej po usunięciu z najwyższego urzędu w państwie Park Geun Hie, która obecnie czeka w areszcie na proces. Do odsunięcia jej od władzy doprowadził ujawniony w październiku 2016 roku wielki skandal korupcyjny, który sparaliżował prace rządu w Seulu i wyprowadził na ulice miliony ludzi, domagających się odejścia szefowej państwa.

Kampania przed wtorkowymi wyborami nowego prezydenta trwała 22 dni.


(e)