Słynny kompleks sportów zimowych Holmenkollen w Oslo kryje pod skoczniami trasami biegowymi zimnowojenną tajemnicę. Aż do 1986 roku wewnątrz wzgórza istniał najsilniej strzeżony obiekt militarny w Norwegii, centrum dowodzenia NATO w przypadku wojny z ZSRR.

Skocznia Holmenkollen /Arco Images GmbH / Alamy Stock Photo /PAP

Tuż pod skocznią, gdzie konkursy skoków odbywają się od 1892 roku, znajdował się pięciopiętrowy kompleks militarny. Miał powierzchnię czterech tysięcy metrów kwadratowych. Miał być głównym centrum obrony Norwegii na wypadek wybuchu trzeciej wojny światowej.

Reportaż o "najtajniejszym pomieszczeniu kraju” wyemitował wczoraj kanał norweskiej telewizji publicznej NRK.

Budowa rozpoczęła się już w 1941 roku. Podczas niemieckiej okupacji wzgórze Holmenkollen było centrum wywiadowczo-obserwacyjnym Luftwaffe, skąd kierowano obroną przeciwlotniczą Oslo i dużej części Norwegii.

Po zakończeniu wojny zaawansowaną niemiecką konstrukcją zainteresowali się alianci, a później NATO z Norwegią jako członkiem założycielskim. Tajny kompleks został rozbudowany w 1951 i stał się najbardziej skrywaną tajemnicą wojskową Norwegii.

Podczas zimowych igrzysk olimpijskich w 1952 roku i narciarskich mistrzostw świata w latach 1966 i 1981 roku na zewnątrz odbywały się zawody z dziesiątkami tysięcy publiczności, a pod ziemia trwała tajna praca operacyjna przez 24 godziny na dobę. Obsługa wchodziła i wychodziła nocami przez zamaskowane, wykute w skale drzwi, z których część jest dzisiaj zaspawana. Dla kamuflażu pracownicy przebierali się, podobnie jak ochrona, za narciarzy.

Jak widać na filmie NRK, centrum dowodzenia wygląda jakby nagle zostało nagle opuszczone. Na biurkach leżą otwarte akta, stoją kubki po kawie, na półkach stoją tysiące zakurzonych segregatorów, a niszczarki dokumentów w połowie są pełne pociętych kawałków papieru.

>>>TU ZNAJDZIECIE ZDJĘCIA TAJNEGO CENTRUM POD SKOCZNIĄ HOLMENKOLLEN<<<

Pracowało tutaj bez przerwy około stu osób, bez względu na porę dnia, czy też na to, co się odbywało na górze, na arenach sportowych. W hali operacyjnej na wielkiej tablicy nanoszone były pozycje wszystkich obiektów znajdujących się w norweskiej przestrzeni powietrznej według danych z radarów całego kraju. Teren wokół skoczni był dyskretnie strzeżony przez komandosów i agentów służb specjalnych - opowiedziała na antenie NRK analityczka wojskowa Arnlaug Paulseth, która pracowała w centrum w latach 1963-1986.

To były nasze oczy, obserwujące nie tylko Rosję lecz wszystkie kraje Układu Warszawskiego, z mapą na której naniesiono pozycje wszystkich lotnisk i baz lotniczych z możliwymi trasami ataku bombowców - mówił Tom Kristiansen z norweskiego Instytutu Studiów Obronnych. W latach 70. pracował on w tym miejscu jako kryptograf.


(mpw)