Pielęgniarka pracująca w szpitalu w niewielkiej włoskiej miejscowości Piombino w Toskanii została aresztowana pod zarzutem zabicia 13 pacjentów. Jej przypadek jest opisywany przez włoskie media jako „Zabójca na oddziale”.

Zastrzyki z heparyny w dawkach przekraczających nawet 10-krotnie dopuszczalne normy, wywołały u pacjentów natychmiastowe i rozlegle krwotoki, które spowodowały śmierć /FRANCO SILVI /PAP/EPA

Kobieta pracowała w szpitalu w Piombino. Miała zabijać pacjentów w latach 2014-2015 podając im zastrzyki z przeciwzakrzepowej heparyny. Byli to hospitalizowani z różnych przyczyn, na przykład z powodu złamania kości udowej. Żadna z tych osób nie była śmiertelnie chora i każda miała szansę wrócić do zdrowia.

Zastrzyki z nieprzepisanej im heparyny - w dawkach przekraczających nawet 10-krotnie dopuszczalne normy - wywołały u nich natychmiastowe i rozlegle krwotoki, które spowodowały śmierć. Pielęgniarka działała z wyjątkowym okrucieństwem - twierdzą przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości.

Według włoskiej agencji informacyjnej Ansa, aresztowana kobieta ma 55 lat i mieszka w Toskanii od lat 80. Została aresztowana w środę na lotnisku, kiedy wracała z mężem z urlopu.

Dowództwo specjalnej jednostki karabinierów, która aresztowała kobietę, wyjaśniło, że cierpi ona na depresję i przeszła specjalistyczną terapię. W październiku 2015 roku została przeniesiona do pracy na inny oddział szpitalny. Wtedy na reanimacji odnotowano znaczny spadek liczby zgonów. 


(j.)