​Tunezyjskie siły bezpieczeństwa aresztowały pięciu domniemanych dżihadystów - poinformowały algierskie władze. Nie wiadomo, czy aresztowani mieli powiązania z domniemanym zamachowcem z Berlina, Tunezyjczykiem Anisem Amrim.

Zdj. ilustracyjne /Andreas Gebert /PAP/EPA

Rozbiliśmy niebezpieczną grupę, zajmującą się rekrutacją i wysyłaniem bojowników za granicę - podało w komunikacie MSW Tunezji. Aresztowani są w wieku od 25 do 40 lat.

Dzień wcześniej tunezyjskie siły bezpieczeństwa zatrzymały trzech mężczyzn podejrzanych o związki z Anisem Amrim, w tym jego 18-letniego krewnego, któremu przesyłał pieniądze na przyjazd do Europy.

Zgodnie z sobotnim komunikatem MSW zatrzymani są podejrzani o przynależność do "komórki terrorystycznej powiązanej z terrorystą Anisem Amrim, który przeprowadził atak w Berlinie".

Anis Amri, podejrzany o dokonanie zamachu w Berlinie, został w piątek zastrzelony przez policję w Mediolanie.

Amri, 24-letni imigrant z Tunezji, przyjechał do Niemiec w lipcu 2015 roku, a od lutego 2016 roku przebywał głównie w Berlinie. Złożony przez niego wniosek o azyl został odrzucony w czerwcu br., jednak jego deportacja nie doszła do skutku ze względu na brak dokumentów potwierdzających jego tożsamość, a władze Tunezji początkowo zaprzeczały, by Amri był obywatelem tego kraju.

W poniedziałek wieczorem kierowca 40-tonowej ciężarówki wjechał w tłum na bożonarodzeniowym jarmarku w Berlinie, zabijając 12 osób i raniąc blisko 50. Zamachowiec zastrzelił znajdującego się w szoferce Polaka, który łapiąc za kierownicę, usiłował przeszkodzić mu w zamachu.

Do zamachu przyznało się Państwo Islamskie.

(az)