Papież Franciszek, składający wizytę w Meksyku, odprawił w sobotę po południu tamtejszego czasu mszę w stołecznej bazylice Matki Bożej z Guadalupe, największym sanktuarium na świecie. W mszy uczestniczyły dziesiątki tysięcy ludzi. Homilię papież poświęcił cierpiącym, bezdomnym, zepchniętym na margines i - jak mówił - "wszystkim, którzy czują, że nie mają godnego miejsca na ziemi".

Papież podczas wizyty w Meksyku //ALESSANDRO DI MEO /PAP/EPA

Bóg rozbudza ich nadzieje - podkreślił Franciszek w sanktuarium, upamiętniającym objawienia maryjne z 1531 roku, pierwsze oficjalnie uznane przez Kościół. Wśród cierpiących wymienił rodziców i dziadków, którym świat przestępczy "wydarł" dzieci i wnuki.

Następnie papież mówił o potrzebie wznoszenia "sanktuarium życia, wspólnot, społeczeństw i kultur" i zauważył, że w tej budowie nikt nie może zostać na zewnątrz, gdyż wszyscy są w nim "niezbędni". Zwłaszcza ci - podkreślił - którzy "zazwyczaj się nie liczą", bo "nie pasują do okoliczności" lub "nie wnoszą koniecznego kapitału".

Franciszek przypomniał o losie ludzi młodych bez przyszłości, osób starszych, nieszanowanych i zapomnianych, o rodzinach potrzebujących niezbędnego minimum do życia.

Papież powiedział, że wierni nie mogą dać się pokonać przez ból i smutek; muszą - wskazywał - osuszać łzy innym i im towarzyszyć.

Wspomóż więźniów, przebacz temu, kto cię zranił, pociesz zasmuconego, bądź cierpliwy wobec innych - apelował papież mówiąc o uczynkach miłosierdzia.

Franciszek długo modlił się przed wizerunkiem Matki Bożej - patronki obu Ameryk, wykonanym na płótnie z agawy.

Do sanktuarium, odwiedzanego co roku przez kilkanaście milionów osób, przybył wśród tłumów wiernych, którzy pozdrawiali go na całej trasie przejazdu z nuncjatury.

(abs)