Papież Franciszek skrytykował przywiązanie księży do strojów i "światowego życia". Takie zachowanie prowadzi do śmieszności - powiedział podczas mszy. Podkreślił, że zarówno księża "surowi", jak i ci prowadzący "światowe życie" to "katastrofa".

Papież Franciszek /PAP/EPA/MAURIZIO BRAMBATTI /PAP/EPA

Papież przytoczył historię, którą usłyszał od starszego prałata z Kurii Rzymskiej. Poszedł on do znanej rzymskiej pracowni krawieckiej "Euroclero", gdzie szyte są sutanny i inne elementy strojów duchownych.

Zobaczył tam młodego mężczyznę, który nie miał więcej niż 25 lat; młodego księdza albo kogoś, kto miał zostać księdzem. Stał on przed lustrem, w wielkim szerokim płaszczu ozdobionym aksamitem, ze srebrnym łańcuchem i patrzył na siebie - relacjonował Franciszek. Potem założył jeszcze kapelusz i przyglądał się sobie - dodał.

Franciszek zacytował słowa starszego księdza, który - jak zauważył - "przezwyciężył swój ból na widok tego zdrowym poczuciem humoru", konstatując: "A potem mówi się, że Kościół nie pozwala na kapłaństwo kobiet".

Papież wyraził też opinię, że kiedy ksiądz staje się urzędnikiem, "popada zawsze w śmieszność".