Panamska prokuratura zapowiedziała otwarcie śledztwa w sprawie skandalu związanego z wyciekiem ponad 11,5 mln dokumentów dotyczących ukrywania pieniędzy przed fiskusem przez polityków, znanych sportowców czy biznesmenów.

Panama: W tym budynku mieści się siedziba kancelarii Mossack Fonseca /PAP/EPA/Alejandro Bolivar /PAP/EPA

Fakty opisane w światowych mediach pod hasłem "Panama Papers" będą przedmiotem śledztwa - napisano w komunikacie. Celem dochodzenia jest ustalenie, czy zostały popełnione nadużycia i przez kogo. Chodzi także o oszacowanie ewentualnych strat finansowych - podała prokuratura. Zwróciła uwagę na "bezprecedensową złożoność i zakres ujawnionych informacji", ale zapewniła, że dla dobra śledztwa "zastosuje wszelkie możliwe środki".

Z kancelarii Mossack Fonseca w Panamie wyciekły miliony dokumentów, które pokazują, jak znani i bogaci ukrywają przed fiskusem pieniądze w rajach podatkowych. Szereg rządów już zapowiada dochodzenia i zero tolerancji dla oszustów.

Mossack Fonseca należy do największych na świecie placówek oferujących klientom zakładanie i prowadzenie firm offshore w tzw. rajach podatkowych. Panamska kancelaria założyła dotąd ponad 200 tys. takich fasadowych firm (shell companies), które jedynie zarządzają włożonymi pieniędzmi, ukrywając, kto jest ich właścicielem. Potwierdziła, że dokumenty są autentyczne, a ich wyciek to dzieło hakerów.

Kancelaria nazwała doniesienia mediów "przestępstwem" i "atakiem" na Panamę, której systematycznie zarzuca się, że jest rajem podatkowym, czemu zaprzeczają władze.

Według mediów te dokumenty z lat 1977-2015, ujawnione w niedzielę m.in. dzięki Międzynarodowemu Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (ICIJ), sugerują, iż 140 polityków i innych osobistości z całego świata ma powiązania z tajnymi firmami offshore.

(rs)