Profesor palestyńskiego uniwersytetu Al Kuds Muhammad Dadżani złożył rezygnację po tym, jak grożono mu śmiercią za zorganizowanie wycieczki do byłego nazistowskiego obozu zagłady w Auschwitz-Birkenau - napisał brytyjski dziennik "Daily Telegraph". Podróż do Polski była częścią zajęć dla studentów na temat Holokaustu, tolerancji i empatii.

Młodych nie interesuje już Auschwitz

Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje z Oświęcimia o szybkie znalezienie pieniędzy i stworzenie programu intensywnej edukacji polskich uczniów w miejscach związanych z tragicznymi wydarzeniami XX w. - pisze "Dziennik Polski". czytaj więcej

W projekcie uczestniczyły uczelnie z Niemiec i Izraela. Oprócz historii zajęcia obejmują współczesność, prowadzenie obserwacji i opisują np. życie Palestyńczyków w obozach dla uchodźców.

Profesor Dadżani, który był szefem katedry amerykanistyki i dyrektorem biblioteki uniwersyteckiej, po powrocie z Oświęcimia zderzył się w Autonomii Palestyńskiej z ogromną falą krytyki. Część kolegów z pracy i studentów zaczęła określać go mianem "zdrajcy" i "kolaboranta".

W wywiadzie dla izraelskiego dziennika "Haarec" Dadżani potępił prowadzoną przeciw niemu kampanię nienawiści. Powiedział, że jego rezygnacja to test dla "wolności akademickiej, swobody wypowiedzi i wyrażania myśli", o której zawsze zapewniała uczelnia. Wyraził przy tym nadzieję, że rektor dymisji nie przyjmie.

Wielu Palestyńczyków twierdzi, że Izrael wykorzystuje Holokaust w celach propagandowych, chcąc usprawiedliwić zajmowanie nowych terenów.

(edbie)