Pakistan nie uważa afgańskich Talibów za terrorystów i domaga się, by amerykańskie ataki odwetowe trwały jak najkrócej - oświadczył rzecznik pakistańskiego MSZ Riaz Mohammad Khan. Takie zaostrzenie stanowiska, to między innymi wynik demonstracji fundamentalistów islamskich, które trwają od chwili gdy Pakistan przyłączył się do koalicji antyterrorystycznej.

W Islamabadzie jest szef amerykańskiej dyplomacji - Colin Powell. Czeka go niezmiernie trudne zadanie - przekonanie władz w Islamabadzie, że ich pomoc w walce z terroryzmem jest niezbędna. Powell chce tez porozmawiać o dwóch innych drażliwych kwestiach - sformowaniu nowego rządu, który zastąpiłby reżim Talibów oraz perspektywach uregulowania pakistańsko-indyjskiego sporu o Kaszmir. Fanatycy islamscy zapowiadali, że nie dopuszczą, by Powell stanął na pakistańskiej ziemi. Na razie na ulicach Islamabadu panuje spokój. Nad bezpieczeństwem Colina Powella czuwają nie setki, ale tysiące żołnierzy. Pakistańczycy spodziewają się przede wszystkim tego, że w zamian za poparcie akcji przeciw Talibom Waszyngton poprze pakistańskie roszczenia do Kaszmiru.

Wczorajsza prasa pisała, że powody wizyty Colina Powella są tak naprawdę trzy: po pierwsze właśnie Kaszmir, po drugie próba ocieplenia stosunków pakistańsko-indyjskich, bo jak się pisze, Ameryka nie chce by jej sojusznicy w walce z terroryzmem – a teraz Pakistan i Indie są właśnie takimi sojusznikami – kłócili się między sobą, a po trzecie naloty na pozycje Talibów w Afganistanie. Zresztą pojawienie się właśnie tutaj problemu Kaszmiru jest zupełnie naturalne, to kolejne złoże islamskich terrorystów. Tylko w ciągu ostatnich dwóch dni indyjskie siły bezpieczeństwa zastrzeliły tam ośmiu mudżahedinów. Z drugiej strony Pakistan ma własną koncepcje Afganistanu. Nie zgadza się na dominującą pozycję Sojuszu Północnego i nie zgadza się na powrót byłego króla.

Takie ostrzeżenia pojawiały się już wcześniej zresztą dzisiaj rzecznik spraw zagranicznych Mohammad Riaz Khan stwierdził jednoznacznie, że Islamabad nie uważa Talibów za terrorystów. To również naturalna konsekwencja, bo Pakistan to jedyny kraj, który utrzymuje stosunki dyplomatyczne z Talibami. Szczegóły wizyty Colina Powella w Pakistanie okryte są niemal zupełną tajemnicą. Nie wiadomo, gdzie i kiedy Powell spotka się z prezydentem Pervezem Musharrafem. Nie podano również do wiadomości publicznej ile będzie trwała jego wizyta. Wiadomo na razie tylko tyle, że nad jego bezpieczeństwem czuwają tysiące żołnierzy, policjantów i agentów służb specjalnych. Wiadomo też, że ze stolicy Pakistanu Amerykanin poleci do New Delhi. W Pakistanie są nasi specjalni wysłannicy Przemysław Marzec i Jan Mikruta:

06:50