Po ostatnich zamachach na polskich żołnierzy nasze dowództwo zaleca szczególne środki ostrożności we współpracy z afgańską policją – ustalił reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Jest bowiem coraz bardziej prawdopodobne, że ataki talibów na mieszane polsko-afgańskie patrole są wynikiem zdrady miejscowych policjantów, współdziałających z naszymi żołnierzami.

Premier chce porozmawiać z prezydentem i szefem MON o przyszłości naszej misji w Afganistanie. Nie sprecyzował jednak, kiedy do takiego spotkania miałoby dojść i czego konkretnie miałoby dotyczyć. Przypomnijmy, że zaledwie w czwartek nadeszła wiadomość o śmierci kolejnego polskiego żołnierza... czytaj więcej

Po wydarzeniach z ostatnich tygodni jest coraz mniej wątpliwości, że niektórzy afgańscy policjanci grają na dwa fronty. Wytyczne są więc jasne. Polscy żołnierze przed wspólnymi patrolami mają tak skromnie, jak tylko się da, dozować niezbędne informacje na temat akcji. Czasami wskazana jest nawet dezinformacja. Zapowiadamy wspólny wyjazd na godz. 9, jednak bazę opuszczamy dwie godziny później. Podajemy plan patrolu, a w nim, jako punkty docelowe, wioski A, B, i C, jedziemy jednak do innych miejscowości inną trasą - usłyszał nasz dziennikarz od jednego z oficerów związanych z afgańską misją.

Tego typu środki ostrożności to absolutne minimum, są jednak całkowicie uzasadnione. Policjanci w odróżnieniu od afgańskiej armii to głównie miejscowi. Jednak na współpracę z nimi jesteśmy skazani, bowiem podczas patroli tylko oni mogą wchodzić do podejrzanych domów. Nasi wojskowi jedynie ich ubezpieczają.