19 osób - w tym troje dzieci - zginęło, a 37 zostało rannych wskutek omyłkowego zbombardowania szpitala prowadzonego przez organizację Lekarze bez Granic (MSF) - podała jej rzeczniczka. Dowódca wojsk USA w Afganistanie gen. John Campbell przeprosił za atak.

Zniszczony szpital w Kunduzie /MSF HANDOUT /PAP/EPA

Generał Campbell przekazał prezydentowi szczegóły dotyczące ataku i przeprosił - brzmi komunikat kancelarii, w którym mowa jest jeszcze o dziewięciu ofiarach śmiertelnych.

Lekarze bez Granic poinformowali na Twitterze, że w nalocie zginęło 19 osób, w tym co najmniej 12 pracowników organizacji, czterech dorosłych pacjentów i troje dzieci. Według wcześniejszych informacji MSF rannych zostało 37 osób.

Komisja Europejska wyraziła głębokie ubolewanie z powodu - jak to ujęła - najprawdopodobniej omyłkowego zbombardowania szpitala w Kunduzie. Jestem głęboko wstrząśnięty śmiercią pracowników organizacji Lekarze bez Granic - oświadczył w Brukseli komisarz UE ds. pomocy humanitarnej i zarządzania kryzysowego Christos Stylianides.

Złożył kondolencje rodzinom ofiar, oddał również hołd ludziom, którzy pracują "w bardzo trudnych warunkach". Sprzęt medyczny i pracownicy humanitarni powinni być chronieni - podkreślił.

Organizacja MSF poinformowała, że do ataku na placówkę, w której przebywało ponad stu pacjentów, doszło w nocy z piątku na sobotę.

Afgańskie ministerstwo obrony oświadczyło, że terroryści uzbrojeni w ciężką broń i światła wtargnęli do szpitala i użyli "budynków i ludzi wewnątrz jako tarcz", gdy strzelali w kierunku afgańskich sił bezpieczeństwa.

Rzecznik resortu Dawlat Waziri poinformował, że islamistów ostrzelano ze śmigłowca, powodując uszkodzenia budynków.

Rzecznik ministerstwa spraw wewnętrznych Sedik Sedikki powiadomił, że 10-15 terrorystów ukrywało się w szpitalu w chwili bombardowania. Wszyscy terroryści zginęli, ale również straciliśmy lekarzy - powiedział. Dodał, że 80 członków personelu szpitala, w tym 15 cudzoziemców, zostało zabranych w bezpieczne miejsce.

Wcześniej rzecznik amerykańskich sił w Afganistanie pułkownik Brian Tribus przyznał, że szpital mógł ucierpieć w wyniku amerykańskiego uderzenia. Atak, przeprowadzany przeciwko "osobom zagrażającym siłom koalicji, mógł spowodować uboczne szkody w znajdującym się w pobliżu ośrodku medycznym" - oświadczył.

W ciągu ostatnich dni toczyły się walki o Kunduz. Zajęcie miasta przez talibów było uważane za jedno z ich największych zwycięstw w czasie trwającego prawie 14 lat konfliktu.

(abs)