Nie słabnie trwająca od trzech miesięcy fala izraelsko-palestyńskiej przemocy na Zachodnim Brzegu Jordanu. W Wigilię zginęło tam czterech Palestyńczyków. Według władz Izraela, trzech z nich przeprowadziło lub próbowało przeprowadzić ataki na Izraelczyków.

Bliscy opłakują 23-letniego Palestyńczyka, który zginął w starciach z izraelskim wojskiem /ALAA BADARNEH /PAP/EPA

Do czterech oddzielnych incydentów doszło w Betlejem w czasie obchodów Bożego Narodzenia.

Izraelskie władze poinformowały, że trzech Palestyńczyków zginęło po tym, jak przeprowadzili lub próbowali przeprowadzić ataki na Izraelczyków. Czwarty Palestyńczyk - jak wynika z informacji palestyńskiego przedstawiciela służby zdrowia - zginął w starciach z izraelskim wojskiem.

Ataki Palestyńczyków na Izraelczyków - najczęściej dokonywane z użyciem ostrych narzędzi, a także pojazdów - wpisują się w falę przemocy, która rozpoczęła się w połowie września. W jej wyniku zginęło już blisko 150 osób. Władze Izraela twierdzą, że palestyńscy przywódcy namawiają młodych ludzi do atakowania Izraelczyków z powodu sporu o dostęp muzułmanów i żydów do obiektów sakralnych na Wzgórzu Świątynnym w starej części Jerozolimy. Palestyńczycy uważają natomiast, że fala przemocy to wynik braku nadziei na stworzenie państwa palestyńskiego po latach nieudanych rozmów pokojowych.

(edbie)