​W wywiadzie dla najnowszego wydania niedzielnego magazynu niemieckiego dziennika "Tagesspiegel" minister sprawiedliwości Niemiec Heiko Maas poparł postulat udostępnienia bazy danych "Panama Papers" służbom śledczym i skarbowym. Jak zaznaczył Mass, uzyskane w ten sposób informacje pomogłyby w zwiększaniu wpływów budżetowych.

Heiko Maas podczas styczniowej sesji Bundestagu /Jörg Carstensen DPA /PAP/EPA

Niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung" poinformował 3 kwietnia - razem z redakcjami na całym świecie - że wszedł w posiadanie zawierającej aż 11,5 miliona dokumentów bazy danych panamskiej kancelarii prawnej Mossack Fonseca. Firma specjalizowała się w zakładaniu i prowadzeniu firm w rajach podatkowych. Tak rozpoczęła się afera "Panama Papers". W ciągu ubiegłych czterech dziesięcioleci kancelaria założyła około 250 tysięcy spółek, a wśród setek tysięcy jej klientów znalazły się też osoby zajmujące wysokie stanowiska we władzach różnych państw. W wyniku afery ustąpił premier Islandii Sigmundur Gunnlaughsson.

Materiały z przejętej przez "SZ" bazy danych są jednak udostępniane stopniowo, także przy pomocy agend Międzynarodowego Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (ICIJ) w różnych krajach. Gazeta zastrzegła, że publikacje będą dotyczyć tylko tych przypadków, w których istnieje realne podejrzenie popełnienia przestępstwa, o czym ma rozstrzygać sam dziennik.

Zapytany, czy bezpośredni dostęp służb skarbowych i prokuratury do "Panama Papers" uczyniłby ich pracę skuteczniejszą, Maas odparł: Byłoby przyczynieniem się do sprawiedliwości, gdyby ważne dokumenty przekazano władzom. Zapewniłoby to także niemieckim (krajowym) ministerstwom finansów dużo pieniędzy.

Ufam, że władze śledcze i media znajdą wspólnie sposób, który umożliwi wymienianie się przynajmniej określonymi wartościowymi informacjami - powiedział Mass, gdy zwrócono uwagę na kwestię, że uczestniczący w demaskowaniu afery niemieccy dziennikarze sprzeciwiają się współpracy ze służbami.

Według Maasa ujawnione materiały afery "Panama Papers" są wnikliwie analizowane przez niemieckie władze śledcze i skarbowe. Wszczęto już także szereg dochodzeń - zaznaczył niemiecki minister.

Poproszony o opinię, jak mogłaby wyglądać skuteczna walka z unikaniem podatków przy pomocy spółek offshore, powiedział: Jeśli do zwalczania przestępczych machinacji nie wystarcza nacisk międzynarodowy, musimy się także zastanowić nad dalszymi przedsięwzięciami na szczeblu państwowym: powinniśmy sięgnąć po istotną propozycję byłego kanclerza Helmuta Schmidta i zakazać wkładów finansowych na rzecz tych przedsiębiorstw i osób, które mają swe prawne siedziby w oazach chronionych przed podatkami i nadzorem.

(az)