​Moskwa pod pełną kontrolą. W rosyjskiej stolicy do końca roku ustanowionych zostanie ponad 500 kamer, które będą śledziły i pozwalały karać kierowców. I to nie tylko za przekroczenie prędkości, ale np. za przekroczenie linii ciągłej. Obecnie system to blisko tysiąc kamer działających również jako fotoradary.

Zdj. ilustracyjne /CHRISTIAN BEUTLER /PAP/EPA

Władze twierdzą, że masowe karanie kierowców mandatami - nazywanymi tu "listami szczęścia" - wpłynęło na zwiększenie bezpieczeństwa na drogach Moskwy. Liczba wypadków miała się zmniejszyć o jedną trzecią, a kierowcy jeżdżą mniej agresywnie.

Opinia samych kierowców odbiega od przekonań władz. Przeważa opinia, że kierowcy stali się łatwym do wykorzystania źródłem napełniania budżetu pieniędzmi. Wprowadzono również wysokie opłaty za parkowanie, które mają "przegnać" mieszkańców z centrum, by Moskwa mogła się zaprezentować jak prawdziwa stolica imperium podczas mundialu 2018 roku.

Często kierowcy otrzymują w ciągu roku po kilkadziesiąt mandatów. Władze zapowiedziały, że kolejne 500 kamer to nie koniec. Monitoringu będzie nadal przybywać i wprowadzony zostanie automatyczny system rejestrujący przejazd na czerwonym świetle, co nie należy w Moskwie do zdarzeń rzadkich.

(az)