​Szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini, która uczestniczyła w spotkaniu ministrów spraw zagranicznych UE w Luksemburgu, powiedziała, że spodziewa się, iż państwa UE przedłużą sankcje wobec Rosji w związku z jej agresją na Ukrainie.

Federica Mogherini /OLIVIER HOSLET /PAP/EPA

Sądzę, że będziemy utrzymywać sankcje, ale oczywiście sprawa ta będzie dyskutowana przez państwa członkowskie po Radzie Europejskiej - powiedziała na konferencji prasowej w Luksemburgu Mogherini.

Podczas spotkania unijnych szefów dyplomacji zdecydowano o przedłużeniu sankcji gospodarczych wobec zaanektowanego przez Rosję w 2014 roku Krymu i Sewastopola, ale nie było dyskusji o sankcjach wobec Moskwy.

Mogherini przypomniała, że wprowadzone w związku z aneksją Krymu i konfliktem na wschodzie Ukrainy restrykcje związane są z realizacją ustaleń z Mińska. Porozumienie z Mińska jest dla nas drogą do rozwiązania tego konfliktu - zaznaczyła.

Wprowadzone w 2014 roku sankcje gospodarcze UE wobec Rosji obejmują ograniczenia w dostępie do kapitału dla rosyjskich banków państwowych i firm naftowych, ograniczenia sprzedaży zaawansowanych technologii dla przemysłu naftowego i sprzętu podwójnego zastosowania oraz embargo na broń. W grudniu ubiegłego roku UE przedłużyła te restrykcje do końca lipca 2017 roku.

Zniesienie sankcji UE uzależniła od pełnego wdrożenia porozumień z Mińska w sprawie zakończenia konfliktu na wschodzie Ukrainy. Ustalenia te nie są jednak wprowadzane w życie; mimo to w niektórych krajach unijnych co jakiś czas pojawiają się apele o zniesienie restrykcji wobec Rosji, które są kosztowne gospodarczo. W grudniu dyskusję na temat złagodzenia tych sankcji uciszyła bardzo zła sytuacja w Syrii. Siły rosyjskie cały czas wspierają tam reżim Baszara el-Asada.

W ubiegłym tygodniu Senat USA uchwalił przygniatającą większością głosów ustawę przewidującą nowe sankcje wobec Rosji. Mają one zostać nałożone na wszelkie osoby powiązane z cyberatakami i podobną działalnością w tej dziedzinie, sprzedażą broni dla Syrii, a także na te, które są oskarżone o łamanie praw człowieka i korupcję oraz związane z rosyjskim wywiadem bądź ministerstwem obrony. Ustawa przewiduje zaostrzenie istniejących sankcji wobec takich sektorów rosyjskiej gospodarki jak górnictwo, hutnictwo, żegluga, koleje i energetyka.

Ustawa wymaga jeszcze przyjęcia przez Izbę Reprezentantów i podpisania przez prezydenta Donalda Trumpa. W razie wejścia w życie może ona utrudnić stosunki Stanów Zjednoczonych z ich europejskimi sojusznikami, obejmując sankcjami - na przykład - niemieckie i austriackie firmy współpracujące z Rosją, w tym w projekcie Nord Stream 2 - kolejnym gazociągu mającym połączyć Rosję z Niemcami przez Morze Bałtyckie.

Krytycznie o tej ustawie wypowiedzieli się szef dyplomacji Niemiec Sigmar Gabriel i kanclerz Austrii Christian Kern, którzy oświadczyli, że nie mogą zaakceptować groźby sprzecznych z prawem międzynarodowym eksterytorialnych sankcji przeciw europejskim przedsiębiorstwom uczestniczącym w rozbudowie europejskiej sieci energetycznej.

Groźba sankcji dla firm z Niemiec czy Austrii za udział w takich projektach jak Nord Stream 2 stwarza "całkowicie nową i bardzo negatywną jakość w relacjach europejsko-amerykańskich" - napisali przedstawiciele władz Niemiec i Austrii.

(az)