​Francuski prezydent stawia na podziały w Grupie Wyszehradzkiej, woli omijać Polskę i Węgry - tak paryscy komentatorzy piszą o dzisiejszym spotkaniu Emmanuela Macrona z przywódcami Czech, Słowacji i Austrii w Salzburgu. Głównym tematem rozmów ma być reforma unijnego prawodawstwa w sprawie tzw. pracowników delegowanych.

Emmanuel Macron /ETIENNE LAURENT / POOL /PAP/EPA

Dziennik "Le Monde" tłumaczy, że francuski przywódca nie chce na razie "konfrontacji z krnąbrnymi dziećmi Unii Europejskiej", czyli z Polską i Węgrami. Gazeta zapowiada, że Macron, który dąży do ograniczenia we Francji liczby pracowników firm zarejestrowanych w Polsce i innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej będzie usiłował przeciągnąć na swoją stronę Czechy i Słowację.

Francuski prezydent następnie poleci do Bukaresztu i Warny, by próbować zjednać sobie władze Rumunii i Bułgarii.

Wielu komentatorów sugeruje, że Macron stawia na współpracę z tymi krajami, by straszyć Polskę i Węgry izolacją na scenie europejskiej i uciszyć tym samym głosem, które zarzucają władzom w Paryżu chęć prowadzenia polityki protekcjonistycznej.

(az)