​Prezydent Francji Emmanuel Macron, w trzecią rocznicę zamachu na redakcję satyrycznego tygodnika "Charlie Hebdo", oddał hołd ofiarom zamachów terrorystycznych w Paryżu ze stycznia 2015 roku.

7 stycznia 2015 r. bracia Said i Cherif Kouachi zaatakowali redakcję "Charlie Hebdo" i zastrzelili tam 12 osób. /CHRISTIAN HARTMANN / POOL /PAP/EPA

Wraz z m.in. mer Paryża Anne Hidalgo, redaktorem naczelnym "Charlie Hebdo" Laurentem Sourisseau, wieloma przedstawicielami rządu i pierwszą damą Brigitte Macron, prezydent złożył wieńce przed dawną siedzibą redakcji tygodnika i sklepem z koszerną żywnością, gdzie doszło do ataku dwa dni po zamachu na "Charlie Hebdo". Zebrani uczcili pamięć ofiar minutą ciszy.

W niedzielę francuski prezydent wziął udział w trzech ceremoniach z okazji rocznicy, jednak - wypełniając wolę rodzin ofiar - nie wygłosił żadnego przemówienia.

7 stycznia 2015 r. bracia Said i Cherif Kouachi zaatakowali redakcję "Charlie Hebdo" i zastrzelili tam 12 osób, w tym głównych rysowników pisma. Dzień później znajomy braci, Amedy Coulibaly, zabił w Paryżu policjantkę, a 9 stycznia wziął zakładników w sklepie z żywnością koszerną, zabijając cztery osoby. Wszyscy napastnicy zginęli podczas operacji sił specjalnych francuskiej policji.

Trzy lata po tych atakach, które rozpoczęły bezprecedensową falę dżihadystycznych zamachów we Francji, wiele elementów sprawy dla śledczych wciąż jest zagadką, m.in. to gdzie i w jaki sposób bracia Kouachi zdobyli broń. Nieznani pozostają także ewentualni wspólnicy lub zleceniodawcy zamachów, mogący wywodzić się z Państwa Islamskiego czy Al-Kaidy.


(ł)