Dziś my, a jutro będziecie wy – tak o gazowym szantażu Rosji mówi Aleksander Łukaszenko. Prezydent Białorusi ostrzegł, że Unia Europejska jako następna odczuje „ostrze” rosyjskiej polityki energetycznej.

Według Łukaszenki pomysł budowy Gazociągu Północnego po dnie Bałtyku jest najgłupszym projektem w historii Rosji i mógłby trafić do Księgi Rekordów Guinnessa. Rurociąg przecież przejdzie przez zwały amunicji na dnie Bałtyku - kpił białoruski przywódca.

Łukaszenko zaznaczył, że Białoruś musi opracować dywersyfikację importu nośników energii: To najważniejsze zadanie, nad którym już dzisiaj pracuje nasz rząd. Według niego jeśli konflikt z Rosja by się przedłużył, Białoruś sprowadzałaby ropę tankowcami przez Morza Czarne i Bałtyk.

Prezydenci Rosji i Białorusi odbyli długą rozmowę przez telefon – podają służby prasowe Kremla. Władimir Putin i Aleksander Łukaszenko potrzebowali dużo czasu, bo ustalali szczegóły porozumienia o dostawach ropy rurociągiem „Przyjaźń”. czytaj więcej

Łukaszenko uznał, że kryzys w stosunkach z Rosją został przezwyciężony. Zagroził jednak wystawieniem Moskwie rachunku za świadczone jej przez Białoruś usługi, które wycenił na 10 mld dolarów. My teraz podliczymy (...) i przeliczymy inaczej. Zażądamy opłaty za ziemię, przez którą idą rurociągi i to będzie duża suma - ostrzegł.

Zagroził też, że jeśli Moskwa wprowadzi cła na białoruskie towary, Mińsk odpowie w ten sposób. Wyraził równocześnie nadzieję