​Premier Papui Nowej Gwinei nawołuje do plemion zamieszkujących kraj, by zaprzestały "rytualnych tortur". W jednym z plemion 6-letnie dziecko zostało zaatakowane nożami, gdyż podejrzewano, że dziewczynka rzuciła na społeczność klątwę.

Zdj. ilustracyjne /antonello lanzellotto /PAP/EPA

W zeszłym tygodniu w niewielkiej wiosce w prowincji Enga mała dziewczynka została zaatakowana przez współplemienników. Oskarżyli ją o bycie "sangumą", czyli osobą rzucającą śmiertelne klątwy. 6-latce zadawano ciosy rozgrzanymi nożami. Dziewczynkę uratowali ludzie z fundacji zajmującej się plemionami w Papui Nowej Gwinei.

Szef rządu Peter O’Neill podkreślił, że tego rodzaju przemoc jest najczęściej stosowana wobec kobiet i dziewczynek. Wiara w sangumy to głupoty. W dzisiejszych czasach sanguma to fałszywe wierzenia, w ramach których kobiety i dziewczynki są torturowane przez żałosne i perwersyjne osoby - powiedział.

Niektóre z plemion Papuasów twierdzą, że za każdą śmiercią stoi sanguma, która rzuciła klątwę. Twierdzą więc, że zabijając czarownice, przedłużają sobie życie.

Premier dodał, że za rytualnymi morderstwami i torturami stoją "tchórze". Te brutalne ataki na nasze wartości są nie do zaakceptowania - przyznał.

O'Neill podziękował także osobom, które uratowały 6-latkę. Ten naród potrzebuje takich bohaterów, którzy zrobią to, co należy, nawet jeśli będzie to oznaczało sprzeciwienie się swojej społeczności - pochwalił fundację. Zaznaczył także, że liderzy plemienni przyzwalając na tortury, są ich tak samo winni.

6-latka jest w tej chwili pod opieką lekarzy. Już ogłoszono, że dziewczynka nie wróci do wioski, w której była męczona. Według śledczych, łowcy czarownic ją zaatakowali, gdyż jej matka w 2013 roku została spalona żywcem. Oskarżano ją bowiem o bycie czarownicą.

Gubernator prowincji Enga powiedział, że mordy na osobach podejrzanych o bycie czarownicami są w regionie bardzo częste. W przeciągu ostatniego miesiąca z tego powodu zaatakowano co najmniej 20 kobiet. 

(az)