​Członkowie Związku Strzelców Litewskich rozpoczęli ćwiczenia, które mają przygotowywać ich do walki z "rosyjskim okupantem" - poinformował "New York Times".

Rosyjscy żołnierze /YEVGENY REUTOV /PAP/EPA

Wolontariusze paramilitarnej litewskiej organizacji przygotowują się do ewentualnej wojny partyzanckiej. Obawiają się bowiem wzrostu napięcia, które może być związane ze zwiększającym się potencjałem militarnym krajów zachodnich i Rosji w Europie Wschodniej.

Musimy przygotować się do obrony naszego kraju przed wrogiem - powiedział jeden z uczestników manewrów, 35-letni biznesmen. Do związku dołączył rok temu, ze względu na "krymskie wątki rosyjskie".

Według oficera Związku Strzelców Litewskich Dovydasa Rogulisa liczba członków stowarzyszenia wzrosła dwukrotnie, od czasu aneksji Krymu przez Rosję. Dziś jest ich ponad 4 tysiące.

Wśród ochotników jest też były minister spraw zagranicznych Litwy Audronius Azubalis. Nie sądzę, że wydajnością możemy konkurować z zawodowcami, ale zawsze możemy działać jako partyzantka - powiedział były minister, a aktualny deputowany.

Na Litwie regularna armia liczy kilka tysięcy żołnierzy, ale w regionie jest też sporo oddziałów NATO. Działania Sojuszu nie podobają się Rosji. Według Moskwy większość prowadzonych ćwiczeń ma charakter jawnie antyrosyjski, a samoloty zwiadowcze NATO latają nad granicami trzykrotnie częściej, niż miało to miejsce 10 lat temu. 

(az)