Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker jest gotów ustąpić ze stanowiska w ciągu najbliższych czterech tygodni - pisze "La Repubblica". Według włoskiej gazety powodem ma być jego niezadowolenie z "małych ambicji" rządów UE.

Jean-Claude Juncker /PAP/EPA/OLIVIER HOSLET /PAP/EPA

Dziennik powołując się na źródła w UE twierdzi, że Juncker stoi przed dylematem: albo zdoła odcisnąć swój ślad w UE, która chce z ambicją patrzeć w przyszłość, albo zrezygnuje z drugiej części swego mandatu na rzecz wiceprzewodniczącego KE, Fina Jyrki Katainena. Jak zaznacza gazeta, ma on większe szanse niż drugi wiceprzewodniczący Frans Timmermans.

"La Repubblica" zauważa, że wcześniej szef KE zadeklarował, że nie będzie ubiegał się o drugą kadencję, co już wywołało zaskoczenie.

Powodem nie jest zmęczenie lecz kwestie polityczne - podkreśla dziennik cytując swych rozmówców z Brukseli. Wyjaśnia, że 8 marca KE zamierzała opublikować tzw. Białą Księgę na temat nowego ożywienia integracji europejskiej po Brexicie, co miało być wkładem do prac nad nowym rozdziałem w historii Unii, czemu poświęcony będzie szczyt UE 25 marca w Wiecznym Mieście z okazji 60-lecia Traktatów Rzymskich. Nad tymi planami, jak dodaje gazeta, Juncker pracował z wielką pasją.

Jednak w ostatnim czasie niektóre rządy krajów UE dały do zrozumienia przewodniczącemu KE, że byłoby lepiej, gdyby Białą Księgę zatrzymał w szufladzie. Taką prośbę skierował do niego m.in. premier Holandii Mark Rutte w związku z wyborami, które odbędą się w jego kraju 15 marca. Podobny sygnał, jak twierdzi "La Repubblica", napłynął od kanclerz Niemiec Angeli Merkel. Dziennik wyjaśnia, że szefowa niemieckiego rządu nie chce przed wrześniowymi wyborami wywoływać nowej wewnętrznej debaty w UE i doprowadzić do nowych podziałów wśród 27 państw.

Dziennik zauważa, że pierwszym decydującym etapem, który zdecyduje o przyszłości Junckera, będzie jego środowe spotkanie z Merkel.

 "Jeśli kanclerz poprosi go o odłożenie Białej Księgi na bok do czasu zakończenia szczytu w Rzymie i pozbawi ją znaczenia, wtedy Luksemburczyk stanie przed koniecznością podjęcia najtrudniejszej decyzji; ustąpić, ku czemu się skłania w tych godzinach, czy walczyć do 2019 roku" - pisze "La Repubblica".

(mn)