Atak na 15-letniego Polaka w miejscowości Stroud koło Bristolu nie był incydentem na tle narodowościowym – twierdzi policja hrabstwa Gloucestershire, która zajmuje się sprawą. Zgodnie z brytyjską klasyfikacją, ewentualne ataki ze względu na narodowość ofiary są traktowane jako rasistowskie. W minioną niedzielę chłopak został dotkliwie pobity przez grupę napastników, a właściciel sklepu który stanął w jego obronie potracony samochodem.

Zdj. ilustracyjne /ANDY RAIN /PAP/EPA

Jak udało się nieoficjalnie ustalić korespondentowi RMF FM, atak mógł być spowodowany wcześniejszymi wydarzeniami. Niewykluczone, że chodziło o porachunki. Są to jednak niepotwierdzone informacje. Policja skrupulatnie bada sprawę. Ma do dyspozycji zeznania świadków i nagrania z kamer przemysłowych. Nie uważamy że był to incydent na tle nienawiści narodowościowej - powiedział dziennikarzowi RMF FM rzecznik policji w Gloucestershire. Jeśli dochodzenie wykaże inaczej, spotka się to z odpowiedni akcją - dodał. Wszczęcie takiego dochodzenia w trybie "hate crime" wymaga spełnienia wymogów proceduralnych. Ofiara tego ataku, 15-letni chłopak, nie zgłosił, że został pobity dlatego, że był Polakiem - podkreślił rzecznik. 

W obronie nastolatka stanął 33-letni lokalny sklepikarz Amo Singh. Został dotkliwie pobity oraz potrącony przez samochód. Ma złamany nadgarstek i obrażenia głowy, które nie zagrażają życiu.

Według lokalnych mediów Singh mógł interweniować i bronić Polaka ze względu na swoją religię. Jako Sikh jest zobowiązany przez swoją wiarę do stawania w obronie słabszych i walki o sprawiedliwość.

Społeczna akcja crowdfundingowa, zorganizowana w jego intencji zgromadziła, już ponad tysiąc funtów.

(mpw)