Korea Południowa wznowiła nadawanie propagandowych informacji z potężnych głośników na granicy z Koreą Północną w odwecie za przeprowadzenie przez komunistyczny reżim próby z bonią jądrową - poinformowało południowokoreańskie ministerstwo obrony.

zdj. ilustracyjne /JEON HEON-KYUN /PAP/EPA

Ostatnio nadawanie propagandy na granicy Korea Południowa wznowiła w sierpniu 2015 roku po 11 latach przerwy. Było to działanie odwetowe za podłożenie min w strefie zdemilitaryzowanej między państwami koreańskimi. Jednak pod koniec tego miesiąca oba kraje osiągnęły porozumienie, na mocy którego zakończono emitowanie materiałów propagandowych.

Rozdzielająca oba kraje strefa zdemilitaryzowana ma ok. 4 km szerokości. Po obu jej stronach skoncentrowano w sumie setki tysięcy żołnierzy i ciężkie uzbrojenie. Oba państwa koreańskie pozostają formalnie w stanie wojny, a dzieląca je linia demarkacyjna należy do najsilniej ufortyfikowanych na świecie. Wojna koreańska z lat 1950-1953 zakończyła się jedynie rozejmem; dotychczas nie zawarto układu pokojowego.

Nadawanie na pełny regulator propagandy z głośników wzdłuż granicy z Koreą Północną, a także audycji radiowych oraz rozrzucanie ulotek trwało przez lata do 2004 roku, kiedy doszło do zmniejszenia napięcia między obu krajami.

Władze Korei Północnej oświadczyły w środę, że kraj przeprowadził próbny wybuch bomby wodorowej, potężniejszej od trzech testowanych wcześniej ładunków, choć rezolucje ONZ zabraniają Pjongjangowi wszelkiej aktywności nuklearnej i balistycznej pod groźbą sankcji. Wielu ekspertów wątpi jednak, czy kraj mógł dokonać takiego postępu w swoim potencjale. Źródła amerykańskie zastrzegają, że potrzeba co najmniej kilku dni na ustalenie, jakiego rodzaju urządzenie nuklearne zostało przetestowane przez Pjongjang.

Działania Korei Płn. stanowią "poważne naruszenie" sierpniowego porozumienia, które miało doprowadzić do obniżenia napięcia między sąsiednimi państwami - oświadczyło w czwartek biuro prezydent Korei Południowej Park Geun Hie. "Nasze wojska są postawione w stan gotowości i w przypadku dalszych prowokacji Korei Północnej kroki te spotkają się ze zdecydowaną odpowiedzią" - podkreślił przedstawiciel biura.

(j.)