​Minister obrony Filipin Delfin Lorenzana oświadczył w poniedziałek, że zakończyły się trwające od pięciu miesięcy walki między armią a islamistami w mieście Marawi na wyspie Mindanao na południu kraju.

Filipińscy żołnierze /MARK R. CRISTINO /PAP/EPA

Nie ma już bojowników w Marawi - powiedział dziennikarzom minister w kuluarach spotkania z innymi szefami resortów obrony państw regionu. Dodał, że walki zakończyły się, gdy żołnierze opanowali ostatnie pozycje islamistów w kilku budynkach w samym centrum Marawi.

Rzecznik armii generał Restituto Padilla poinformował, że w mieście wciąż jeszcze słychać strzały, ale "nie ma tam już terrorystów". Dodał, że wojsko wzywało rebeliantów, aby się poddali, ale ci odmówili.

Tymczasem dowódca filipińskich sił zbrojnych generał Eduardo Ano poinformował w poniedziałek, że zwłoki co najmniej 42 rebeliantów znaleziono w dwóch budynkach i w meczecie w strefie walk.

Konflikt w Marawi wybuchł w maju, gdy siły rządowe próbowały aresztować jednego z szefów powiązanego z Państwem Islamskim (ISIS) sojuszu dżihadystycznych ugrupowań. Armia twierdzi, że sprowokowało to dżihadystów do próby przejęcia kontroli nad miastem w celu przekształcenia go w kalifat, jak uczyniło ISIS w Iraku i Syrii.

W wyniku konfliktu z rejonu walk uciekło prawie 500 tys. ludzi. Według danych rządowych zginęło tam ponad 800 osób, w tym dżihadyści, cywile i wojskowi.

Zdecydowana większość mieszkańców Filipin to katolicy, natomiast na wyspie Mindanao dużą grupę stanowią muzułmanie.

(ph)