Parlament Laosu wybrał szefa partii komunistycznej Boungnanga Vorachilta na nowego prezydenta, a także ministra spraw zagranicznych Thonglouna Sisoulitha na premiera. Nominacje te utrzymują status quo w tym tajemniczym kraju.

Koministyczne grafitti w Laosie / Zdj. ilustracyjne /R. Gemperle /PAP/EPA

W Laosie od zakończenia wojny w Wietnamie rządzą komuniści z Laotańskiej Partii Ludowo-Rewolucyjnej.

Państwowa telewizja pokazała zdjęcia posiedzenia jednoizbowego Zgromadzenia Narodowego, podczas którego deputowani wymieniali zalety Boungnanga. Szefem partii Boungnang został w styczniu.

Według przewodniczącej parlamentu Pany Yathotou kandydatura Boungnanga na prezydenturę została poparta przez ponad dwie trzecie deputowanych. Proces nominacji i wyboru dwóch kandydatów trwał ok. godziny.

Nowy szef państwa w przemówieniu zapewniał, ze będzie dążył do "pokojowej polityki międzynarodowej, jedności, przyjaźni i współpracy".

Laos jest jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek Azji Południowo-Wschodniej. W ciągu ostatnich 10 lat wzrost wynosił średnio ok. 7 proc. PKB rocznie, dzięki coraz częstszemu wykorzystywaniu zasobów naturalnych, co stanowi jedną trzecią PKB. Wpłynęło to na wzrost dochodów i zwiększenie dostępu do prądu, telefonii i opieki zdrowotnej w kraju zamieszkanym przez 6,7 mln ludzi, z których większość żyje na wsi.

Laos ma bliskie związki z komunistycznym Wietnamem i wzoruje się na jego systemie politycznym.

Chiny, komunistyczny sąsiad, agresywnie walczy o wpływy w Laosie, udzielając krajowi kredytów, dostarczając pomoc i inwestując w infrastrukturę.

Laos wciąż próbuje pozbyć się bolesnej spuścizny z wojny w sąsiednim Wietnamie, gdy był najsilniej bombardowanym krajem w historii. W latach 1964-1973 USA i ich sojusznicy zrzucili ok. 2 miliony ton pocisków.

Ponad cztery dekady później w kraju wciąż zalegają miliony sztuk amunicji kasetowej i innych niewybuchów, które co roku zabijają i kaleczą dziesiątki ludzi.

(az)