Co najmniej 14 osób zginęło, a 43 zostały ranne w zamachu bombowym, do którego doszło w trolejbusie w Wołgogradzie w Rosji - podało ministerstwo zdrowia. Wszczęto już śledztwo w sprawie zamachu terrorystycznego.

Nowe hipotezy ws. zamachu w Wołgogradzie

Szesnaście ofiar i około 50 rannych - to wynik samobójczego zamachu na dworcu w Wołgogradzie. Według jednej wersji, terrorystka, która wysadziła się przy wejściu do budynku to mieszkanka Dagestanu Oksana Asłanowa, wdowa po islamskim bojowniku. Inna wersja mówi o Rosjaninie, który pomagał... czytaj więcej

Do eksplozji doszło o godz. 8.23 czasu moskiewskiego (5.23 czasu polskiego) w trolejbusie w rejonie Dzierżyńskim Wołgogradu w czasie godzin szczytu. Komitet Śledczy informował wcześniej, że zginęło co najmniej 10 osób, a wiele jest rannych. 

Ostateczna liczba poszkodowanych nie jest znana. Według najnowszych informacji rosyjskiego ministerstwa zdrowia, zginęło co najmniej 14 osób, a 43 zostały ranne; 28 z nich przebywa w szpitalach. Na miejscu wciąż pracują służby. Jak poinformował na Twitterze rzecznik prasowy polskiego MSZ Marcin Wojciechowski, wśród ofiar zamachu nie ma obywateli Polski.

Najpierw był głośny wybuch, później błysk i wszędzie gęsty dym - relacjonował świadek wydarzenia, na którego powołuje się agencja ITAR-TASS. Inny mówił z kolei, że wybuch był tak silny, że zatrzęsły się okna w pobliskich budynkach. Przed eksplozją było cicho i spokojnie... później wybuchła panika - dodał.

Eksplozja dosłownie rozerwała trolejbus na kawałki. Jak twierdzą służby, obrażenia ofiar wskazują, że w środku najprawdopodobniej wybuchła bomba.

W całym kraju wzmocnione zostały kontrole bezpieczeństwa na lotniskach i dworcach. Mieszkańcy miasta wpadają w panikę. W mediach społecznościowych pojawiły się informacje, że doszło do kolejnych wybuchów. Informacje jednak oficjalnie zdementowano.

Rosyjscy śledczy już oświadczyli, że był to zamach terrorystyczny, podobny do wczorajszego samobójczego ataku na dworcu kolejowym.

Wszczęto śledztwo w sprawie ataku terrorystycznego oraz przemytu broni - przekazał Władimir Markin, rzecznik Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej. Przedstawiciel Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) powiedział natomiast w telewizji Russia Today, że jest duże prawdopodobieństwo, że wczorajszy atak i dzisiejszy wybuch są ze sobą powiązane.

Początek serii zamachów?

Po wczorajszym zamachu do 17 wzrosła  liczba ofiar, 3 osoby są w stanie bardzo ciężkim, w tym 9- letnia dziewczynka.

Według jednej wersji, terrorystka, która wysadziła się przy wejściu do budynku to mieszkanka Dagestanu Oksana Asłanowa, wdowa po islamskim bojowniku. Inna wersja mówi o Rosjaninie, który pomagał zamachowczyni, albo sam zdetonował ładunek.

Już wczoraj wśród komentatorów dominowała teza, że zamach na dworcu to początek serii, bo islamscy bojownicy chcą zdestabilizować sytuację w Rosji przed zbliżającymi się Igrzyskami Olimpijskimi w Soczi.

Niedzielny wybuch na dworcu w Wołgogradzie to już drugi zamach bombowy na południu kraju w ciągu trzech dni. W piątek w Piatigorsku w Kraju Krasnodarskim w eksplozji samochodu osobowego zaparkowanego w pobliżu komendy policji drogowej zginęły trzy osoby.