​USA zwolniły z więzienia w Guantanamo na Kubie 41-letniego Jemeńczyka i odesłały go do Włoch. Jak poinformował Pentagon, mężczyzna nie stanowi już zagrożenia dla bezpieczeństwa.

ZDJ. ILUSTRACYJNE /Grzegorz Michałowski /PAP/EPA

Jemeńczyk był więziony w Guantanamo od 2002 roku. Podobnie jak w przypadku większości osadzonych, nie postawiono mu formalnych zarzutów i nie miał on procesu.

Według amerykańskiego resortu obrony w Guantanamo pozostało 78 więźniów.

Prezydent USA Barack Obama obiecał podczas kampanii wyborczej 8 lat temu, że zamknie owiane złą sławą i krytykowane przez obrońców praw człowieka oraz państwa europejskie więzienie w Guantanamo. Administracja USA tłumaczyła wielokrotnie, że dotychczas mu się to nie udało, bo Kongres co roku blokuje postawienie więźniów przed sądami federalnymi i ich transfer do USA.

Pierwszych więźniów zaczęto sprowadzać do wojskowej bazy USA w Zatoce Guantanamo na Kubie w 2002 roku w odpowiedzi na ataki na Nowy Jork i Waszyngton z 11 września 2001 r. Jak twierdziły ówczesne władze USA, zamknięci zostali tam najgroźniejsi terroryści na świecie - islamscy ekstremiści, talibowie i działacze Al-Kaidy. Ale spośród 779 osób, które przewinęły się przez więzienie w Guantanamo, większość wypuszczono jeszcze za prezydentury George'a W. Busha bez postawienia im formalnych zarzutów. Jak dotąd skazano tylko kilku więźniów, w tym kierowcę Osamy bin Ladena.

USA od lat prowadzą rozmowy z państwami trzecimi w sprawie przyjęcia przez nie części więźniów z Guantanamo.

(az)