Jeb Bush, który już wcześniej zrezygnował z ubiegania się o nominację Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich, zapowiedział, że w listopadzie nie będzie głosował na Donalda Trumpa. "On nie ma respektu dla konstytucji i nie jest konserwatystą" - napisał na Twitterze Jeb Bush.

Donald Trump /JUSTIN LANE /PAP/EPA

"W listopadzie nie zagłosuję ani na Donalda Trumpa, ani na Hillary Clinton" - podkreślił były gubernator Florydy.

Tym samym Bush dołączył do grona prominentnych polityków Partii Republikańskiej, którzy zapowiedzieli, że w listopadowych wyborach nie poprą Trumpa, choć ma on już praktycznie zapewnioną nominację Republikanów w wyścigu do Białego Domu.

W nadchodzących wyborach Trumpa nie poprą także ojciec i brat Jeba Busha, byli prezydenci USA, George Bush i George W. Bush.

Jeb Bush był jednym z 17 kandydatów i faworytem do nominacji prezydenckiej Partii Republikańskiej, ale już w lutym zrezygnował po niepowodzeniach w prawyborach.

Donald Trump zyskał rozgłos kontrowersyjnymi wypowiedziami - jak stwierdzenie, że z Meksyku imigrują do USA głównie gwałciciele i handlarze narkotyków. Pochwalał stosowanie tortur w walce z terrorystami, złożył zapowiedź niewpuszczania do USA muzułmanów i wyraził poparcie dla karania kobiet za aborcję.

W sprawach międzynarodowych Trump głosi poglądy zbliżone do amerykańskich izolacjonistów w okresie międzywojennym, którzy sprzeciwiali się udziałowi USA w koalicji antyhitlerowskiej. Jak oni szermuje hasłem "America First" (Ameryka przede wszystkim), kwestionuje sens zachodnich sojuszy militarnych z NATO na czele i zapowiada radykalną rewizję układów o wolnym handlu w kierunku wzniesienia barier protekcjonistycznych.

Wśród Demokratów zdecydowaną faworytką w walce o partyjną nominację jest była sekretarz stanu Hillary Clinton.

(abs)