Legendarna ulica londyńskich krawców, Savile Row, ma pierwszą mistrzynię krawiecką – kobietę. Od 170 lat ekskluzywne pracownie w centrum miasta zdominowane były przez mężczyzn. W nich ubierali się brytyjscy królowie i fikcyjny bohater książek i filmów, James Bond. Zawsze ich garnitury kroiła męska ręka. W końcu i ta tradycja poszła do lamusa.

Pracownia Gieves & Hawkes na Savile Row (zdj. ilustracyjne) /Lewis Whyld /PAP

Jestem pierwszą w historii mistrzynią krawiecką na Savile Row, a moje nazwisko widnieje nad pracownią, którą prowadzę. To miłe uczucie - nie ukrywa swej dumy Kathryn Sargent.

Wybitna specjalistka od męskich garniturów zdobywała ostrogi, praktykując u mistrzów, z których pracowniami sąsiaduje dziś jej zakład. Do Londynu przyjechała w latach 90. ubiegłego stulecia. Gdy po raz pierwszy trafiłam na Savile Row, od razu wiedziałam, ze chcę tu pracować. Krojone na miarę garnitury nie mają sobie równych. Są jak członkowie bardzo królewskiego klubu - wspomina nowa mistrzyni krawiecka. 

Jej sąsiedzi, bez wyjątku wybitni mistrzowie sztuki krawieckiej, bardzo dobrze pamiętają entuzjastyczną, młodą dziewczynę, która uparcie chciała robić karierę w bardzo męskim towarzystwie. Dzięki jej teletowi i determinacji, w tej wieloletniej tradycji pojawiła się w końcu kobieca ręka.


(dp)