Rząd Kirgistanu zgodził się na ustąpienie, a prezydent Kurmanbek Bakijew wyjechał do miasta Osz na południu kraju. Takie informacje przekazała agencji Reuters przedstawicielka partii opozycyjnej.

O wydarzeniach w Kirgistanie z Krzysztofem Strachotą z Ośrodka Studiów Wschodnich rozmawiał Paweł Świąder

Porozumieliśmy się co do rezygnacji rządu. Na razie nie podpisano dokumentu - powiedziała Galina Skripkina z kierownictwa opozycyjnej Partii Socjaldemokratycznej, deputowana parlamentu. Według niej, prezydent poleciał samolotem do miasta Osz.

Tymczasem lider innej partii opozycyjnej Temir Sarijew oświadczył w lokalnej rozgłośni radiowej, że premier Danijar Usenow złożył dymisję na piśmie.

Wcześniej opozycja poinformowała o utworzeniu własnego rządu. Ogłoszono to w państwowej telewizji w Biszkeku, nad którą opozycjoniści przejęli kontrolę. Przedstawiciel opozycji Temir Sarijew powiedział agencji AP, że "koalicja polityków" porozumiała się w sprawie nowego premiera, nowego ministra spraw wewnętrznych i szefa sił bezpieczeństwa.

Kilkadziesiąt ofiar starć, kilkuset rannych

Według najnowszych danych resortu zdrowia, w starciach między milicją a opozycyjnymi demonstrantami w kilku miastach Kirgistanu zginęło 40 ludzi, a ponad 400 zostało rannych. Wcześniej przywódca opozycyjnej partii Ata Meken mówił o 100 ofiarach śmiertelnych.

Do rozproszenia pięciotysięcznego tłumu zebranego przed siedzibą rządu w Biszkeku milicja użyła gazów łzawiących, działek wodnych i granatów ogłuszających. Gdy demonstranci usiłowali wedrzeć się do gmachu strzeżonego przez elitarne jednostki milicji, oddziały ochrony porządku otworzyły ogień.

W ręce demonstrantów dostał się parlament. Podpalili oni także budynek prokuratury generalnej - poinformowała z Biszkeku agencja AFP.

Do starć doszło też w Narynie, gdzie około 5 tysięcy demonstrantów opanowało budynek regionalnej administracji i wprowadziło tam nowego gubernatora - działacza opozycji Adileta Eszenowa. W starciach co najmniej cztery osoby zostały ranne, w tym szef miejscowej policji.

W miasteczku Tokmak demonstranci przejęli budynek miejscowej administracji. W Tałasie, gdzie dzień wcześniej doszło do zamieszek, około 10 tysięcy demonstrantów natarło na siedzibę miejscowej milicji i pobiło ministra spraw wewnętrznych Mołdomusę Kongantijewa. Agencja dpa podała, że Kongantijew zmarł w wyniku odniesionych ran, lecz władze nie potwierdziły tej informacji.

Prezydent Kurmanbek Bakijew wprowadził stan wyjątkowy w Biszkeku i trzech innych obwodach, gdzie doszło do starć demonstrantów z milicją: Narynie, Tałasie i obwodzie czujskim. Godzina milicyjna ma obowiązywać od godz. 22 do godz. 6.

Od wtorku władze zatrzymały 10 przywódców opozycji, oskarżając ich o "ciężkie przestępstwa". Zatrzymanych wypuszczono w środę wieczorem, gdy przed siedzibą służb specjalnych w Biszkeku, gdzie ich przetrzymywano, zebrał się tłum - potwierdził jeden z uwolnionych polityków Isa Omurkułow z Partii Socjaldemokratycznej. Wszyscy czujemy się dobrze i właśnie się spotykamy. Niestety, bardzo trudno będzie przywrócić porządek z tym tłumem, który zaczyna szaleć - powiedział po uwolnieniu Omurkułow agencji Reutera.

Państwowa agencja prasowa Kabar podała, że zwolniony został też zatrzymany we wtorek po starciach w Tałasie przywódca partii opozycyjnej "Ojczyzna" (Ata-Meken) Omurbek Tekebajew.

Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) zaapelowała w środę do rządu i opozycji kirgiskiej o rozmowy w celu położenia kresu przemocy.