​Komisja Europejska przedstawi w najbliższych dniach państwom członkowskim Unii Europejskiej projekt wytycznych do negocjacji z Rosją w sprawie budowy kontrowersyjnego gazociągu Nord Stream 2. Jak się dowiedziała nieoficjalnie dziennikarka RMF FM, Komisja ma przyjąć mandat negocjacyjny na posiedzeniu kolegium komisarzy 14 czerwca, następie prześle go do Rady UE.

Pracownik sprawdza jakość rur wykorzystywanych do budowy gazociągu (zdjęcie ilustracyjne). /Jens Büttner /PAP/DPA

Kraje przeciwne budowie gazociągu, takie jak Polska, czy państwa bałtyckie, obawiają się, że KE przygotuje słabe stanowisko, wyłącznie w interesie Niemiec i Rosji.

Polska uważa, że prawo unijne - na przykład gwarantujące dostęp stron trzecich, co uniemożliwia Gazpromowi monopol na przepustowość - powinno być stosowane do całego gazociągu. Natomiast KE jest podzielona. Juncker uchodzi za lobbystę Niemiec, natomiast komisarz ds. energii bardziej rozumie niepokoje regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Atmosfera wokół gazociągu Nord Stream2 robi się znowu napięta.

Rzecznik KE Margaritis Schinas wyjaśniał na konferencji prasowej konieczność negocjacji z Rosją. Bruksela chce zaprezentować ramy prawne dla tej inwestycji. Musimy być pewni, że budowa tak ważnej infrastruktury nie będzie funkcjonować w próżni prawnej - mówił Schinas.

Była to odpowiedź na obawy szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska, zawarte w liście do szefa KE Jean-Claude'a Junckera.

Tusk jest wyraźnie zaniepokojony słabymi wytycznymi przygotowywanymi przez Komisję. Dlatego apelował o mocny mandat i ostrzegał, że planowana magistrala nie służy europejskiemu interesowi, ani Ukrainie oraz jest sprzeczna z zasadami unii energetycznej. Nagłośniony list Tuska do Junckera w sprawie Nord Stream 2 pomaga Polsce i regionowi, chociaż oficjalnie polska dyplomacja tego nie przyznaje.

Wytyczne KE będą musiały zatwierdzić kraje Unii. Z układu sił wynika, że Polsce może być trudno przeforsować rygorystyczny mandat, który by zmusił Gazprom do przestrzegania unijnego prawa.

Niektórzy prawnicy w KE uważają, że cały gazociąg powinien być podporządkowany unijnemu prawu; inni, że unijne prawo stosuje się tylko do krótkiego odcinka naziemnego, a nie stosuje się do odcinka "morskiego". Jeszcze inni dowodzą, że trzeba stworzyć specjalny reżim prawny dla tego gazociągu.  Niemcy chcieliby natomiast stosować niemieckie prawo, a Moskwa - rosyjskie.


(łł)