Z dna Morza Czarnego wydobyta została druga czarna skrzynka rosyjskiego samolotu Tu-154. Maszyna rozbiła się w niedzielę krótko po starcie z lotniska w Soczi. Na pokładzie były 92 osoby. Dotychczas wydobyto 15 ciał.

Poszukiwania szczątków samolotu /RUSSIAN EMERGENCY MINISTRY /PAP/EPA

W sumie od początku operacji poszukiwawczej nurkowie zlokalizowali 12 dużych i ponad 1,5 tys. mniejszych fragmentów maszyny. Z wody wydobyto 15 ciał i ponad 230 szczątków ciał ofiar.

Samolot leciał do Syrii. Większość ofiar to członkowie słynnego Chóru Aleksandrowa, którzy mieli dać noworoczny koncert w rosyjskiej bazie lotniczej Hmejmim.

Pierwszy rejestrator został znaleziony wczoraj. Eksperci już rozpoczęli jego analizę. Jak poinformowała gazeta "Kommiersant", powołując się na źródła zbliżone do śledztwa, czarna skrzynka zarejestrowała awarię mechanizmu wysuwania i chowania klap. Według ekspertów cytowanych przez rosyjski dziennik awaria taka nie musi mieć katastrofalnych następstw, a piloci powinni być w stanie poradzić sobie z taką usterką dzięki ćwiczeniom na symulatorach. Załoga należącego do ministerstwa obrony Tu-154, w opinii ekspertów, "z jakiegoś powodu nie zdołała rozwiązać problemu niesprawnych klap", a podjętymi działaniami mogła wręcz pogorszyć sytuację.

Wczoraj resort obrony poinformował, że w Centralnym Instytucie Naukowo-Badawczym Sił Powietrznych trwa odczyt pierwszego nośnika magnetycznego z rejestratora danych, a jego wstępna analiza "pozwala na zawężenie kręgu domniemanych przyczyn katastrofy samolotu".

Ostateczne wnioski w sprawie przyczyn wypadku zostaną sformułowane przez komisję państwową po zbadaniu wszystkich możliwych czynników - ogłoszono.

Komitet Śledczy poinformował także o nowych świadkach katastrofy samolotu. Wśród nich jest osoba, która nagrała na wideo start, lot i upadek maszyny do Morza Czarnego.


(mpw)