Fryzjer z północy Włoch musi zapłacić 170 euro za odtwarzanie muzyki w jego salonie. To kara za... telefoniczny dzwonek, który zabrzmiał w jego salonie.

Zdj. ilustracyjne /Darek Delmanowicz /PAP

Media podały, że do zakładu fryzjerskiego w miejscowości Fiorano Modenese przyszedł kontroler ze stowarzyszenia Siae, pobierającego opłaty za prawa autorskie. Chciał sprawdzić, czy w lokalu nie ma radia, nadającego muzykę bez uiszczania obowiązkowej opłaty. Właściciel lokalu zawiadomił bowiem wcześniej włoski odpowiednik ZAIKS-u, że nie będzie więcej płacił, ponieważ usunął odbiornik. Jak wyjaśnił lokalnej prasie podjął tę decyzję, gdyż roczna opłata za odtwarzanie muzyki wzrosła z niewielkiej kwoty do 170 euro.

Nagle w czasie kontroli w salonie zabrzmiała muzyka, która zelektryzowała inspektora. Zadzwonił telefon komórkowy pracownicy zakładu, która w swoim aparacie zamiast dzwonka zainstalowała piosenkę. 

Kontroler rozpoznał natychmiast, że był to utwór "Love to Love You Baby" Donny Summer, co zapisał w protokole wymierzonej kary wskazując nieżyjącą artystkę jako poszkodowaną w tym przypadku posiadaczkę praw autorskich. Fryzjerka, której telefon wywołał zamieszanie, powiedziała zaś, że zainstalowała utwór latynoski bądź karaibski, którego tytułu ani wykonawcy nawet nie zna.

Przedstawiciel stowarzyszenia powiedział, że w publicznym lokalu nie wolno odtwarzać muzyki bez płacenia za prawa autorskie. A my osłupieliśmy -
powiedział 69-letni mistrz fryzjerstwa Giuseppe Laiso. Dodał, że nie zamierza zapłacić żądanej sumy 170 euro za dzwoniącą "komórkę" .

(mal)