Kanadyjska policja federalna poinformowała, że ograniczy stosowanie paralizatorów elektrycznych. Takie zalecenia znajdują się bowiem w raporcie Komisji Skarg Publicznych, który powstał po tragicznej śmierci imigranta z Polski na lotnisku w Vancouver.

Wewnętrzne śledztwo wykazało, że policja federalna stosowała tasery zbyt często i niejednokrotnie bez wystarczającego powodu. Autorzy raportu sugerowali nawet całkowity zakaz używania tego rodzaju urządzeń przez policję.

Kierownictwo policji federalnej zapewniło w opublikowanym komunikacie, że wyda nowe wytyczne znacznie ograniczające możliwość stosowania paralizatorów przez funkcjonariuszy.

Do tragedii doszło na lotnisku w Vancouver - informuje tamtejsza policja. Funkcjonariusze uznali, że Polak jest nadmiernie pobudzony i aby go uspokoić, użyli elektrycznego paralizatora. Polak zmarł wkrótce po założeniu mu kajdanek. czytaj więcej

Do tragicznej śmierci 40-letniego Roberta Dziekańskiego doszło 13 października 2007 r. Mężczyzna przyleciał do Vancouver z Frankfurtu. Chciał się na stałe osiedlić w Kanadzie. Ponad 10 godzin czekał na swoją matkę, która nie mogła się z nim skontaktować, ponieważ Polak przebywał w tzw. strefie bezpieczeństwa. Nie uzyskał tam, podobnie jak matka, żadnej pomocy ze strony władz. Zmarł w rezultacie interwencji policjantów, którzy użyli elektrycznego paralizatora.

Opublikowane nagranie wideo całego incydentu nie potwierdziło twierdzeń policji, że Polak dostał ataku szału. Film, który obiegł media, wywołał wzburzenie i pytania o zasadność działań policjantów.