​Szef Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani rozpoczął dochodzenie w związku z seksistowskimi uwagami wygłoszonymi podczas posiedzenia plenarnego przez polskiego europosła Janusza Korwin-Mikkego.

Janusz Korwin-Mikke /Radek Pietruszka /PAP

W środę wieczorem lider partii Korwin mówił w trakcie debaty na temat różnic w wynagrodzeniach między kobietami i mężczyznami. Polityk twierdził, że kobiety muszą zarabiać mniej, "bo są słabsze, mniejsze i mniej inteligentne".

Służby prasowe Parlamentu Europejskiego poinformowały w czwartek, że do Tajaniego w sprawie tej wypowiedzi zgłosiło się kilku zaalarmowanych nią europosłów. Szef PE podjął decyzję o wszczęciu procedury, która może się zakończyć karą finansową lub nawet zawieszeniem deputowanego w prawach.

Korwin-Mikke już wcześniej odpowiadał za swoje kontrowersyjne wypowiedzi. W lipcu 2016 r. otrzymał karę za porównywanie mieszkańców Afryki przybywających do Europy do zalewającego ją szamba.

(az)