Irańska Rada Strażników Konstytucji wyraziła gotowość do ponownego przeliczenia głosów po piątkowych wyborach prezydenckich, jeśli okaże się, że podczas głosowania doszło do nieprawidłowości. Krok ten poparł również najwyższy przywódca duchowy Iranu ajatollah Ali Chamenei. W sobotę ogłoszono, że wybory wygrał urzędujący prezydent Mahmud Ahmadineżad. Od kilku dni w kraju trwają protesty jego przeciwników.

Co najmniej siedem osób zginęło podczas wczorajszych starć na ulicach stolicy Iranu, Teheranu – podało irańskie radio Payam. Grupa demonstrantów miała zaatakować posterunek, wojskowi odpowiedzieli ogniem. Irańscy opozycjoniści już trzeci dzień protestowali przeciwko wynikom piątkowych wyborów... czytaj więcej

Ajatollah Ali Chamenei oświadczył w irańskiej telewizji, że jest zwolennikiem ponownego częściowego przeliczenia głosów, oddanych w piątkowych wyborach. Jego zdaniem, powinno się to odbyć w obecności przedstawicieli obu kandydatów.

Ahmadineżad zdobył w wyborach ponad sześćdziesiąt procent poparcia. We wtorek po południu tysiące jego zwolenników wyszło na ulice Teheranu. Zgromadzili się na tym samym placu, na którym od kilku dni protestują zwolennicy Mir-Hosejna Musawiego. Ich demonstracje trwają, mimo iż sam Musawi w obawie przed zamieszkami zaapelował, by pozostali w domach. W dotychczasowych starciach zginęło już co najmniej siedem osób.

We wtorek rano do więzienia trafił jeden z głównych irańskich reformatorów Mohammad Ali Abtahi, były wiceprezydent kraju.

Protestujemy przeciwko liderowi, który nie jest w tej chwili prawdziwym przywódcą Iranu. Chcę Musawiego, chcę wolności - te głosy wolności z placu Vali-Asr przekazywała telewizja CNN. Jak poinformowała jednak agencja Reuters, zagraniczni dziennikarze mogą obecnie relacjonować przebieg wydarzeń jedynie z biur. Oznacza to anulowanie akredytacji. Dziennikarze nie mają pozwolenia tym samym na filmowanie czy robienie zdjęć.

Wcześniej irańskie władze zablokowały możliwość przesyłania wiadomości SMS. Zwolennicy Mir-Hosejna Musawiego kontaktują się więc na internetowych portalach społecznościowych i czatach.

Sytuacją w Iranie poważnie zaniepokojona jest Komisja Europejska. Również amerykański prezydent Barack Obama wezwał do poszanowania demokracji i wolności słowa. Podkreślił jednak, że nie zamierza ingerować w wewnętrzne sprawy Iranu.

Teheran ostrzegł zresztą przed wtrącaniem się w jego wewnętrzne sprawy. Wiele państw pochopnie wypowiadało się na temat tego, co dzieje się w Iranie, i przedstawiało inny obraz wydarzeń. Amerykanie nie powinni martwić się o Iran ani jego wybory - powiedział w irańskim parlamencie Ali Larijani.

Wynik irańskich wyborów formalnie zaakceptował natomiast wiceminister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Riabkow, witając we wtorek rano Mahmuda Ahmadineżada w Jekaterynburgu jako prawowitego prezydenta Iranu.