​Policja w Holandii poluje na nielegalne fajerwerki, także te z Polski. Holenderskie prawo jest bardzo restrykcyjne - nie wolno m.in. przesyłać fajerwerków pocztą, a race można kupować tylko na 3 dni przed Nowym Rokiem.

Fajerwerki. Zdjęcie ilustracyjne /Artyom Geodakyan/ITAR-TASS /PAP/EPA

Policja w gminie Leidschendam-Voorburg przejęła setki nielegalnych fajerwerków pochodzących z Polski. Funkcjonariusze otrzymali doniesienia o podejrzanych paczkach z Polski, które dostarczone zostały pod kilka adresów w gminie. 

Właścicielom nielegalnych fajerwerków grożą surowe kary - nawet 100 euro za opakowanie. W Holandii nie można jeszcze kupować petard - ani w sklepach ani w internecie. Pierwsze zakupy można zrobić na 3 dni przed Sylwestrem. 

Holendrzy próbują jednak ominąć ten zakaz i kupują fajerwerki w belgijskich miejscowościach przygranicznych lub na polskich stronach internetowych. Prawdziwe oblężenie przeżywa zwłaszcza niewielka miejscowość Baarle na granicy holendersko-belgijskiej.

Policja często stoi na granicy i sprawdza bagażniki samochodów z holenderskimi rejestracjami. Także przesyłki, zwłaszcza z Polski, w okresie świątecznym są pod szczególnym nadzorem. 

Już kilka lat temu holenderska policja zwróciła się do swoich kolegów z Polski o pomoc w wyłapywaniu podejrzanych przesyłek. 

Odpalanie rac jest także ograniczone czasowo - można to robić tylko do godz. 2:00 nad ranem w Nowy Rok.

(ph)