To gaz był przyczyną niedzielnego zamknięcia lotniska w Hamburgu. 9 poszkodowanych przewieziono do szpitali. Według policji nie był to zamach terrorystyczny. Po południu port został ponownie otwarty.

Służby na miejscu zdarzenia /PAP/EPA/LARS EBNER /PAP/EPA

Gaz przedostał się do pomieszczeń lotniska przez klimatyzację. Rzecznik straży pożarnej powiedział agencji dpa, że sprawca rozpylił prawdopodobnie gaz pieprzowy lub podobną substancję o właściwościach podrażniających. Na terenie lotniska znaleziono pojemnik.

W miejscu, gdzie kontrolowany jest bagaż podręczny podróżnych, czuć było silną woń. Podróżni skarżyli się na podrażnienie spojówek, nudności i suchy kaszel.

Kilkaset osób musiało opuścić pomieszczenia lotniska. Podróżni na mrozie czekali na rozwój wypadków. Straż pożarna zainstalowała punkty medyczne.

Ze względu na przerwę w pracy lotniska odwołano 13 lotów. Prezydent Urugwaju, który przebywa w Niemczech z oficjalną wizytą, musiał czekać w samolocie na odwołanie alarmu. 


(mn)