W Hamburgu w nocy policja znów interweniowała przeciwko awanturującym się chuliganom. W dzielnicy Schanzenviertel wznoszone są barykady, doszło też do plądrowania sklepów - podało radio Deutschlandfunk.

Na placu Pferdemarkt, jednym z centralnych punktów dzielnicy, agresywny tłum obrzuca policjantów kamieniami i butelkami. Funkcjonariusze ostrzeliwani są też metalowymi kulkami wystrzeliwanymi z procy. Policja skierowała do akcji armatki wodne, by rozpędzić liczące kilkaset osób zgromadzenie.

Siły porządkowe obawiają się, że podobnie jak poprzedniej nocy, na dachach okolicznych domów mogą się ukrywać ekstremiści uzbrojeni w płyty chodnikowe i koktajle mołotowa.

Agencja dpa podała, że w jednym z banków wybito szyby.

Na miejscu zajść jest obecna jednostka antyterrorystyczna.

W nocy z piątku na sobotę w Schanzenviertel doszło do kilkugodzinnych rozruchów. Chuligani demolowali okoliczne sklepy i punkty usługowe, splądrowali ponadto supermarket. Na głównej ulicy demonstranci budowali barykady, a następnie podpalali je. Dopiero po kilku godzinach policja zdecydowała się na interwencję.

W trwających od czwartku zajściach rannych zostało 275 policjantów. W aresztach przebywa 290 osób. Szef hamburskiej policji Ralf Meyer powiedział, że wśród zatrzymanych ekstremistów są Rosjanie i Włosi.

(mal)