​Sąd w Bochum skazał na karę 11 lat więzienia uchodźcę z Iraku za zgwałcenie dwóch studentek z Chin. 32-latek przyznał się do popełnienia w zeszłym roku obu przestępstw. Jak podaje agencja dpa, wyrok przyjął bez emocji.

Zdj. ilustracyjne /Maciej Czajkowski /PAP

Przestępca atakował swoje ofiary w drodze na uczelnię, Uniwersytet Ruhr w Bochum na terenie Nadrenii Północnej-Westfalii. Wciągał je w krzaki i brutalnie gwałcił.

Jedna z kobiet zeznała, że napastnik dusił ją sznurem tak, że była bliska śmierci. Myślałam, że umrę - powiedziała podczas rozprawy. 22-latka przyjechała z Chin, żeby wziąć udział w procesie.

Sędziowie podkreślili w uzasadnieniu wyroku, że brutalny gwałt w poważny sposób wpłynął na życie obu kobiet, które do dziś nie odważyły się wyznać prawdy swoim rodzicom.

Jedenaście lat to długi okres, lecz obie młode kobiety będą bez wątpienia cierpiały jeszcze dłużej - powiedział, cytowany przez dpa sędzia Volker Talarowski.

Policja wpadła na ślad przestępcy dzięki znajomemu jednej z ofiar, który po pewnym czasie w miejscu, gdzie doszło do gwałtu, zobaczył w krzakach nieznajomego mężczyznę. Na podstawie zdjęcia, które wykonał, śledczy zatrzymali podejrzanego w pobliskim ośrodku dla uchodźców, w którym mieszkał wraz z rodziną. Badania genetyczne potwierdziły podejrzenie.

(az)